Ależ ja mam podzielną uwagę. Sprzątam, szukam aparatu na necie, przeglądam kreatywne pakowanie, zapisuję notatki, robię jedzenie i głaszczę kota, a to wszystko w przeciągu pięciu minut. xD Pracuję tylko w dwóch trybach - albo robię wszystko, albo nic. Nie ma nic pomiędzy. Zaraz rozkładam moje modelinowe sprzęty i będę wypróbowywać piekarnik. :D Kupiłam prawidłowy, chrzest bojowy już przeszedł. Sajgonki w nim podgrzewałam. :') Teraz tylko muszę dorobić półkę na tę gangrenę, bo już się nie mieszczę na moim twórczym miejscu. Ewentualnie wywalę łóżko, na co mi ono, na podłodze wystarczająco miejsca. xD
Większa, wypaśniejsza wersja stwora morskiego z skarbem czy czymś tam skarbopodobnym. Ośmiornice bardzo przyjemnie mi się robi, ale staram się ograniczać, bo ile można? *bardzo dużo można* :3 Wisi na rzemieniu pod szyją, bo znowu mi się skończyły łańcuszki. Chyba muszę zainwestować w wielką szpulę, bo zawsze brakuje mi, gdy najbardziej potrzeba. :V

Komputer dzisiaj daje mi raka instant i zwyczajnie włączenie czegokolwiek zajmuje wieki, bo muli bardziej niż dno stawu. :X Dlatego, mimo sporego zastoju w działaniu wracam do latania po mieszkaniu jak głupia. :')
Miłego dnia!
Całuję ;*