Jest tak ślicznie na dworze, a ja gnije w domu. Zaraz zasadzę sobie kopa, bo ostatnio marudziłam, że tak mało słońca widuje. Cóż, jak z domu się nie ruszam jak świeci to nie powinnam się dziwić. :V Na dzisiaj mam tylko nikłe wytłumaczenie, że od dziewiątej lepiłam z modeliny do teraz i zwyczajnie nie chciałam się odrywać od pracy, ale jak już skończyłam to zadziewam coś ciepłego na siebie i lecę. Zdjęcia na Tynkowy konkursik same się nie zrobią. :D Wyobraziłam sobie, że wsiadam na rower, w plecaku aparat, a ja zmierzam w stronę lasu. Tak, zdecydowanie łapię za torbę i znikam, bo szkoda marnować dnia na siedzenie w domu. :)
Dobra, każdy już wie, że ośmiornice są jednymi z moich ulubieńszych stworzeń do lepienia. No, bardziej Cthulhu niż zwykłe ośmiornice, ale bądź co bądź jeden rodzaj czegoś. :'D Dzisiejsze pyszczki są nieco jakby wnerwione. Przyjmijmy, że na mnie, bo zamiast lepić coś sensownego odwalam makarenę z modeliną. :V Przy okazji wiem, że muszę kupić Inkę Gold albo pigmenty, bo moje proszki niestety nie są najlepsze. :C

Czuję frytki, a to oznacza, że za chwilę będę mogła spokojnie opuścić domostwo i wybrać się na polowanie. :D Obym miała naładowaną baterię w aparacie...
Miłego dnia!
Wyłazić na spacery jak u was też pogoda dopisuje. ;)
Całuję :*