Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe. Pokaż wszystkie posty

14 gru 2018

Zakładki do książki

Im bliżej końca roku tym ciężej zebrać mi się do zrobienia czegokolwiek. Ostatni tydzień przespałam i nawet tego nie żałuję, bo niewyspana i tak nie mam ochoty na nic. Ostatnią rzeczą jaką stworzyłam to były kolczyki w zeszłym tygodniu, te zakładki leżą już praktycznie miesiąc. Ja wiem, że teraz mam taki sprzęt, że spokojnie sobie radzi nawet jak jest ciemno i mogłabym zrobić zdjęcia, ale musiałabym się zmusić do tego. A ostatnio do naprawdę niewielu rzeczy się zmuszam. Może to przez pogodę, może to tylko ja. Jeszcze trochę i sobie odpocznę, a przynajmniej wyśpię się z rana. Czy czymś to zaowocuje? Nie wiem, wątpię, chociaż spróbuję wyciągnąć narzędzia, w szczególności, że przyszły do mnie nowe. :') 

Zostały mi takie tekturki z pudełek po herbatach i wiedziałam od razu, że nie ma takiej opcji, żeby je wyrzucić. Pomysł na akwarele był w pierwszej chwili po spojrzeniu na nie, ale musiał swoje odleżeć. Pierwsze tekturki mam z początku roku, tylko pomysłów mi brakowało. Chciałam za bardzo kombinować, a ostatecznie po prostu rozłożyłam się z farbami i kombinowałam co mi na myśl przyszło. Mi najbardziej podobają się róże. Wyszły najzgrabniej. 









Widzimy się za tydzień, bo chcę pokazać te biedne kolczyki, które już tyle czekają na swoją premierę. :')
Miłego dnia!
Całuję :*

24 lis 2018

Dzwoneczki chińskie DIY

Wylądowałam ponownie na antybiotykach, tym razem na zatoki. To się musiało tak skończyć niestety. Plusem jest to, że miałam czas sobie trochę odpocząć i porobić parę rzeczy, bo mam zakaz wychodzenia z domu, głównie przez zmiany temperatury i zimny wiatr, który mógłby mnie jeszcze bardziej uszkodzić. 
Poświęciłam dwa dni na stworzenie DIY. Nie jest to jakiś super-duper temat i wykonanie, ale wiecie, od czegoś musiałam zacząć, sprawdzić czy się nadaję. Jak na razie odpowiedź brzmi: gucio, a nie się nadaję. Troszkę kłopotliwe jest dla mnie ustawienie aparatu, tak aby mnie nie było widać, ale było widać co robię. Jak odtworzycie filmik to zobaczycie, że tak nie do końca widać co robię. Niestety nie widzę siebie na ekranie, bo nie jest zbytnio ruchomy (do fotografii nie potrzebowałam tego :V) także ostrość i moje ręce zasłaniające wszystko, i ogólnie kadr, no cienko. Przy montażu też poległam, powycinało mi się trochę za dużo, nie udało mi się zrobić tego co chciałam, bo brakło mi cierpliwości i umiejętność. :V 
Ale ostatecznie dzwoneczki wyszły mi ładne. :) Jak ktoś widuje mnie czasem na insta stories to widział to kłębowisko żyłek i innych pierdół, które były poprzednimi dzwoneczkami. Co najważniejsze - brzmią cudownie. I jak tylko przywieszę je gdzieś to nagram ich dźwięk. :) 


***


Mam jeszcze wolny poniedziałek, nie wiem, może przyda mi się on na tworzenie, może na leżenie. Już się tak nie zapieram, żeby coś stworzyć, nawet jeśli mam taką potrzebę. :') 
I jeszcze jedno - na Małej Fabryczce i Etsy rzeczy, których ostatnio nie widzieliście. xD

11 wrz 2018

Dywanik na krzesło

Już nie zwracam uwagi jaki mam dzień tygodnia ani który jest. Przed chwilą miałam maj, a aktualnie jestem byle do stycznia, do urlopu. Jestem mega psychicznie zmęczona, organizm też już nie daje rady coraz bardziej, pomysły na życie mi się skończyły. Mam wrażenie, że właśnie marnuję świetną szansę, ale nic nie mogę z tym zrobić. Nawet nie chce mi się leżeć, nie chce mi się spać. Ale wymyślę coś, nie chcę się załamać, bo to nie ma sensu. 

Od, w sumie, maja tworzyłam ten dywanik, do zszycia czekają jeszcze dwa takie w nieco innych kolorach. Najpierw miałam same kawałki polaru i chciałam zrobić je szydełku z rąk, nie wiem jak to się nazywa, no ale przerosło to moje możliwości. Zaplotłam w zamian warkocze i pomysł jak je razem zmontować umarł na miesiąc. Miał być duży dywan, ale gdy już dorwałam się do zszywania szlag mnie trafił w połowie i dywan znikł z horyzontu. A poduszka pod tyłek była pilnie potrzebna, bo krzesło wbija mi się w uda, bo jest za wysokie. Nie wygląda to jakoś wow, ale jest mięciutkie i milusie, i było za free, jedynie okupiłam to bólem w plecach i po nakłuwanymi opuszkami. xD
Zgłaszam do Art-piaskownicy, bo to zdecydowanie było działanie przeciwko lenistwu.  




Jeszcze zdjęcia sprzed tworzenia. ;)




Dziękuję za uwagę i nie wiem kiedy się widzimy. Raczej za tydzień. xD
Miłego dnia!
Całuję :*

27 cze 2018

Storczyk w akwareli

Nah, idę oglądać serial, bo praca na maszynie daje w kość bardziej niż klejenie ozdób. Wszystko mnie boli, ale na szczęście jestem już zdrowa. W przyszłym tygodniu nie będzie posta, bo mnie wymywa na tydzień po górach i nawet nie mam zamiaru włączać internetu w innym celu niż Endomondo. 
Przyps znowu, bo nie mam żadnych nowych zdjęć. Muszę się w końcu zebrać. Machnęłam mojego storczyka na papierze akwarelą. Troszkę ubogo, ale takie są na razie moje umiejętności. :') 




Biżuteria to wygrana w Candy u Kicy (nie wiem czy to się odmienia, whatever). To już kolejna para kolczyków i naszyjnik od niej właśnie. Bardzo lubię jej biżuterię i szczerze polecam się zaopatrzyć w nią. :D
Miłego dnia!

24 mar 2018

Pierwsze podejście do zimnej porcelany

Przyznać się, kto nie utopił marzanny? Miał być tak piękny weekend, a na razie zapowiada się marznięcie i topienie się w szarości. Ratują mnie tylko tulipanki oraz zapachowe świece. Miałam wystawiać oferty na innych galeriach i nadal mam taki zamiar, ale coś czuję, że ciężko będzie mi ze zdjęciami. :V W sumie dzisiaj będzie ciężko mi ze wszystkim, bo udało mi się po raz kolejny nie wyspać, a sprzątanie dało mi w kość. 

Postanowiłam spróbować czegoś nowego. Padło na zimną porcelanę i ambitny pomysł zrobienia paru ozdób Wielkanocnych. Użyłam przepisu z bloga Moje Dzieci Kreatywnie. Mam miarki, więc teoretycznie wszystko powinno być okej, proporcje zmniejszyłam, bo nie potrzebowałam tyle masy. Gdzieś coś poszło nie tak, masa wyszła lejąca się jak diabli. Pomimo dodawania mąki nie mogłam tego uratować. Próbowałam jednak coś wyprodukować. Miał być króliczek, zawieszka oraz podstawka pod świeczkę. Wyszło 2/10. To dwa jest za podstawkę. xD 
Nie poddałam się jednak, te sobie schły powoli, a ja podeszłam drugi raz do masy. Użyłam sody zamiast cytryny i jeszcze dokładniej odmierzyłam wszystkie składniki. Wyszło o wiele lepiej. Jest delikatnie transparentne, może nie do końca mleczno-białe, ale przy robieniu zdjęć nie wyschło dokładnie. Odbiłam spód od miseczki, żeby nie było nudne. Pewnie kiedyś podejdę kolejny raz do tej masy, bo to całkiem fajna zabawa. :D 
Zgłaszam jajko do Art-piaskownicy, bo w sumie masa plastyczna oraz do Szuflady, bo w sumie wpisuje się w wabi sabi. Jajko, mimo że niedoskonałe sprawiło mi radość przy tworzeniu. :)






#popieramDziewuchy

Do następnego posta. Miłego weekendu!
Całuję :*

13 sty 2018

Łapacz snów z modelinowymi piórkami

Pogoda jest fatalna, buro straszliwie, a miałam w planach robić zdjęcia siostrze. Jak na razie jeszcze nie przetestowałam na człowieku nowej 50-tki, siebie nie liczę, bo to nie to samo. Byle do wiosny, o ile ma zamiar być słoneczna i ciepła. Marzę żeby wyjść w końcu z domu, zabrać się na rower z aparatem przy boku i stworzyć coś fajnego. :)

Dzisiejszy łapacz snów jest o wiele mniejszy od poprzedniego, więc noszenie go jako naszyjnik jest zdecydowanie sensowniejsze. Nie dodałam łańcuszka na zdjęciach, bo zwyczajnie nie miałam pod ręką żadnego, a światło dzisiaj znika strasznie szybko. Środek wyplotłam ręcznie przy pomocy bardzo cienkiego drucika, który miał mi służyć do wire wrappingu, ale nie wyszło, bo za cienki. Piórka miały wyjść delikatne, ale wyszły aż za bardzo. Pigmenty mi wcięło po wypieczeniu, zapomniałam jak się je używa, żeby były intensywne. :V 






Idę dalej produkować sushi i jeszcze będę dalej tworzyć z modeliny, ale najpierw kawa. Chmury sprawiają, że najchętniej nie wstawałabym z łóżka. :'D
Miłego dnia!
! Update zdjęć - dodałam wersję na szyi, żeby pokazać jak fajnie to wygląda. :D
Całuję :*

3 gru 2017

Kilka świątecznych obrazków

Wczoraj za późno zabrałam się za malowanie i ostatecznie nawet nie dokończyłam tworzyć, bo wybywałam z domu, więc post przesunął się na dzisiaj. Dawno nie miałam akwareli w rękach, czym oczywiście oprócz zaniku umiejętności skończyło się również pozasychanymi farbami w tubkach.  Byłam trochę bez pomysłu, ale jak zawsze z pomocą przyszedł Pinterest. Są to może malunki na miarę dziesięciolatki, ale osobiście mi się podobają i dwa stoją na półce. :) 









Okołoświąteczna muzyka włączona, więc mogę zabrać się za robienie czegokolwiek. Nie za bardzo wiem co mam zrobić z jedynym wolnym dniem weekendu, który już w połowie minął. :'D
Miłego dnia!
PS. Mam nadzieję, że osoby, które zgłosiły się do wymiany wysłały już swoje paczki, bo termin minął w piątek. ;)
Całuję :*

15 mar 2017

Łapacz snów

Mam do ogarnięcia mnóstwo pierdół i zaczynam panikować tymi moimi wyjazdami. Skończyła się czysta radość, zaczęły problemy jak zawsze. Przeszkody związane z aparatem zaczęły pączkować jak króliki i jeszcze nie ogarnęłam wszystkiego nawet trochę, a już chcę się poddać. :V Chociaż możliwe, że wszystko mnie przerasta przez ból głowy. Zaczątki migreny z bólem zatok to mieszanka powalająca.

Zdjęcia na szybko z ręki, łapacz powstał w wakacje, o ile się nie mylę i jeszcze go nie pokazywałam. Jakieś tam próby ze skinner blend pod kolor koralika. Chwilowo leży na szafce, bo nie mam go gdzie powiesić. :'D





Uciekam, bo głowa to zaraz mi eksploduje, a jeszcze mam iść na miasto. :C
Miłego dnia!
Całuję :*

4 mar 2017

Proste wiosenne obrazki

Dzisiaj coś niecoś innego - cztery proste akwarelki, które zrobiłam już jakiś czas temu, żeby odpędzić tę ponurą pogodę. Odpędzenie się udało, obrazki ładnie prezentują się na półce. Niestety jako, że mam aktualnie tylko dwie ramki to sobie wymieniam je. :) Nie jest to szczyt malarstwa, to nawet nie są dobre początki, ale miło jest postawić coś swojego. Zdjęcia robione analogowym obiektywem, kombinowałam nieco z klimatem zdjęć. Pominę fakt, że w momencie robienia zdjęć było dosyć ciemno, że skręciłam iso na 800 i wyszły mi szumy jak w starym telewizorze. xD
 To jeden z powodów dla których chcę jak najszybciej wymienić aparat. Do zapoznania się z fotografią i trybem manualnych ośmioletnia lustrzanka była okej, teraz jednak przeszkadza mi w niej wiele rzeczy. Chociaż by właśnie niżej widoczne szumy i dosyć marne odwzorowanie kolorów, przez co dłużej siedzę w LR. Brak mi trybu nagrywania i powiedzmy szczerze - ten aparat to ciężka kobyła. Rzadko noszę go ze sobą, bo jestem za cherlawa na wycieczki z takim dociążeniem. Na szczęście jestem już w końcówce zbierania na nową sztukę z obiektywem i cieszę się, bo mam różne plany z nią związane. :3




Ok, mamy marzec. Oficjalnie wpadam w panikę, bo nie wiem kiedy to zleciało.
Miłego weekendu!
Całuję :*

7 sty 2017

Naprawiłam pilniczek

Coraz mniej mam ochotę na koncert w Krakowie, bo spieprzyłam sprawę i nie mam noclegu. Plus to, że kompletnie nie ogarniam tego miasta, będę tam po raz pierwszy. Ale z drugiej strony bardzo chcę jechać, bo (pomijając kasę, którą wydałam na bilet) po prostu potrzebuję wyjechać z moich okolic, poznać coś nowego. Nie wiem jak to będzie, zostały dwa tygodnie. :C

Jestem w równie porywającym humorze co ten pilniczek. Ogólnie to on mi się złamał i próbowałam go skleić, ale klej nie chciał złapać za dobrze to owinęłam to wszystko modeliną. Nawet nie chciało mi się go ozdabiać jakoś specjalnie.




Nie wiem czemu go wrzucam tutaj. Chyba tylko po to, żeby za jakiś czas zajrzeć i pomyśleć "wow, Zuza, to jest twój progres po pięciu latach tworzenia, no brawo". Po wczorajszej sesji w lesie na tym mrozie czuję się wyjątkowo źle, ale zdjęcia wyszły całkiem sympatycznie. Jak na mnie. 
Idę stąd, miłego dnia!
Całuję :* 

7 gru 2016

Świąteczne dekoracje do domu

Wpadłam na głupi pomysł i wyrwałam sobie ósemki. Niestety okazało się, że to nie pójdzie tak łatwo i mam przeciętą kość, więc nie dość, że przez dwa miesiące mam dietę półpłynną to jeszcze jestem spuchnięta oraz nie do życia. A miałam zrobić więcej świątecznych ozdób i dokończyć biżuterię. :c Najśmieszniejsze, że czekają mnie jeszcze trzy takie zabiegi, ale muszę to rozłożyć w czasie, bo nie przeżyję. :'D 

Żeby nie było tak marudno w niedzielę dokończyłam choinkę, a w poniedziałek udało mi się zrobić obrazki pomimo ataku migreny. Nie jest to szczyt artyzmu, ale jakoś milej mi się patrzy na nie, bo wiem, że zrobiłam je sama i że to całkiem nieźle jak na moje obecne umiejętności. :) Zdjęcia nie powalają, ale może dorzucę kilka jak antybiotyk zacznie działać. 




Pozdrawiam znad lodowego opatrunku i życzę miłego dnia! :D
Całuję :*