Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kącik Książkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kącik Książkowy. Pokaż wszystkie posty

23 mar 2016

Kącik Książkowy - "Girl Online" Zoe Sugg

Zawalanie nocy na rzecz czytania książki to u mnie standard. Dzisiejszą pozycję wchłonęłam jak gąbka. :D


 

Pod nickiem Girl Online Penny dzieli się na blogu najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopcach, szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzince i atakach paniki, które skutecznie komplikują jej życie.
Kiedy sprawy osobiste Penny przybierają naprawdę zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Tam Penny poznaje Noah – przystojnego gitarzystę. Zaczyna się w nim zakochiwać, co szczegółowo opisuje na swoim blogu.
Ale Noah też ma pewien sekret. Sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć największą przyjaźń Penny. lubimyczytać.pl

 Byłam pewna, że to kolejny odmóżdżacz bez przekazu. Jednak nie jest tak źle. Historia Penny ma to do siebie, że może przytrafić się praktycznie każdej z nas (i każdemu). Jest lovestory, chociaż w pewnym momencie powątpiewa się w happy end. Jest wydarzenie, które powoduje, że bohaterka - tak jak my czasami - chce się zakopać pod kołdrą i liczyć, że to się wcale nie wydarzyło. Wszystko opisane lekko, może nie jakoś super, ale wystarczająco dobrze by nie było problemu z czytanie i szukaniem utraconej logiki. Jak macie popołudnie na zbyciu - polecam. :D

Ja tymczasem biorę się za poważną lekturę - mój arkusz zadań maturalnych z matmy. Huh, jakby to było tak napisane jak ta powieść. :V
Miłego dnia!
Całuję ;*

18 lut 2016

Kącik książkowy - "Byłam tu" Gayle Forman

Rzadko kiedy mam czas czytać ostatnio, chociaż udało mi się zacząć "Florystkę" Bondy. Mam sporo pobranych ebooków czekających na lepsze czasy, czyli najprędzej zdanie matury, bo ustawiłam sobie matematykę oraz tworzenie z modeliny priorytetem. I to się wcale nie wyklucza. :'D
Po takim wstępnie prawdopodobnie zastanawiacie się dlaczego więc dzisiaj mamy książkowy kącik. Miałam przed feriami taki tydzień, gdzie praktycznie nic nie musieliśmy robić, więc ściągnęłam sobie książek sztuk trzy, z czego tylko tą uznaję godną polecenia. :)



"Ta przejmująca do głębi powieść jest historią Cody Reynolds, zmagającej się z samobójstwem najlepszej przyjaciółki. Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „czemu Meg odebrała sobie życie?” rzuci Cody w wir podróży tropem przyjaciółki, która z zapyziałego miasteczka wyjechała na prestiżowe studia, ale też do granic samopoznania i na spotkanie z wielkim niebezpieczeństwem. Bohaterka będzie zmuszona zakwestionować wszystko, co dotąd uważała za pewnik. Nie tylko swoją relację z wspaniałą, charyzmatyczną Meg – ale i znaczenie takich pojęć, jak życie, miłość, śmierć i przebaczenie." lubimyczytać.pl

Sądzę, że większość z was czytała, bądź słyszała o "Zostań, jeśli kochasz"  i "Wróć, jeśli pamiętasz". Osobiście nie czytałam, obejrzałam za to w fragmentach pierwszą pozycję, gdy jechałam autokarem. Jakoś niespecjalnie uważałam taki rodzaj książek za ciekawe, ale jak nuda przyciska bierze się co wpadnie w oko. Wybrałam "byłam tu" tylko ze względu na to, że była w polecanych u pewnej grupy tłumaczącej z chomika. Stwierdziłam, że raz kozie śmierć, może nie umrę z nudów. Cóż, nie tego się spodziewałam. Jest to naprawdę ciężka pozycja jak dla mnie, często nie rozumiałam zachowania Cody. Jest tu dużo rzeczy wartych przeanalizowania we własnej głowie. Nie powiem, pod koniec byłam trochę zaryczana, ale może kwestia tego, że ja ciągle płaczę. xD Jak lubicie obyczajówki albo chcecie chociaż spróbować czegoś wartościowego to sądzę, że to nie będzie zły wybór. Musicie się tylko przyszykować na to, że bezmyślnie tego się nie przejdzie. Zwyczajnie się nie da.

Idę sobie dalej malować antystresowe obrazki, bo nic tak dobrze nie robi jak bezproduktywnie stracony czas. :V
Miłego dnia!
Całuję ;*

21 paź 2015

Kącik książkowy - "Akademia Wampirów" Richelle Mead

Zimno, zimno, zimno, spać. Tak mniej więcej wyglądają moje myśli od poniedziałku. Czasem wpadnie mi jeszcze myśl "zjadłabym coś słodkiego", ale nie mam kasy i czasu na takie zachcianki. Powinnam ostro zakuwać i to na trzech frontach - na prawko, do zawodowego i do matury, a co robię? Jestem tu, na blogu, czasem do analizatorni wpadam, ćwiczę cierpliwość niektórych ludzi na snapchacie, hektolitrami piję herbatę i do podręczników nie zaglądam. Jak będę płakać, że nie zdałam to tu mam wytłumaczenie czemu. :V Żałuję, że nie mam ze sobą chociażby szydełka i koralików, to bym sobie przynajmniej trochę kreatywniej spędzała czas. 

Jako że zdjęcia nowych tworów nie wyszły i już od dawna nieukulturalniałam was przybywam z kącikiem i od razu wspomnę, co zresztą widać po tytule, że na tapecie dzisiaj mam fantasy. :) 


"Tylko najlepszy przyjaciel może ocalić ci życie. Zwłaszcza jeśli twój wróg jest nieśmiertelny.

W akademii imienia świętego Władimira wampiry czystej krwi - moroje - uczą się posługiwać swoimi nadnaturalnymi darami, a mieszańce - dampiry - szkolą się na ich opiekunów i oddanych strażników. Posępne mury kryją jednak więcej mrocznych tajemnic, niż można by podejrzewać. Lissie Dragomir, morojce ze szlachetnego rodu, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy dampirka Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, zdoła ochronić przyjaciółkę?"
Okładka książki Akademia Wampirów

Krótkie słówko o okładce - po lewej jest to wersja filmowa, wersja z prawej jest pierwszą, bardziej mi się podoba, lepszy klimat. Ale jak wszyscy wiemy okładka to nie wszystko, jak często można się przekonać trafiając na literackie breje opakowane jak diamenty. Nie mówię, że ta książka ma na odwrót, bo to byłoby za dużo powiedziane, ale to bardzo zgrabnie napisane fantasy. Pierwszy tom przeczytałam już dawno temu, ale z racji, że w bibliotece nie było dalszych to odpuściłam sobie czytanie. 
Jakiś czas temu okazało się, że nakręcili film na podstawię tej książki, a że reżyserem był koleś od "Mean Girl" nie mogłam nie obejrzeć. I wiecie? Ten film mnie ma. Dzięki soundtrackowi poznałam M.I.A., ale o tym może kiedyś indziej. 
Bardzo przypadły mi do gustu charaktery bohaterek w filmie, szczególnie Rose. I już przechodzę do meritum, to przez tę aktorkę wróciłam do książki, żeby przekonać się czy charaktery dziewczyn się pokrywają z książkową wersją. Byłam zaskoczona, że tak. I jeszcze bardziej zaskoczona byłam, że postacie są spójne, dokładnie przemyślane i to wcale nie jest to czego się spodziewałam po książce dla młodzieży. Po ponownym przeczytaniu pierwszego tomu zostałam praktycznie wciągnięta w historię o przygodach Rose i Wasylisy. Czułam ich emocje, wydarzenia intrygowały mnie i powodowały sprzeciw nie raz, ale w ogólnym rozrachunku jestem zadowolona, że przeczytałam tę książkę. Aktualnie czytam kontynuację, z już perspektywy innej osoby, z nową historią, ale nadal z Rose i Lissą w tle. Dalekim tle, ale Sydney z "Kronik krwii" jest również interesującą postacią. 
Krótko podsumowując - ta książka jest dla tych, którym nie przeszkadzają nadnaturalne istoty, lubią dużo akcji, trochę romansu oraz intrygujące i prawdziwe postacie. 

Miłego dnia!
Całuję ;*

14 lip 2015

Kącik książkowy - Agatha Christie "Zbrodnia na festynie"



Jestem zmęczona obłędnie, więc rzucam wam coś do poczytania, a sama udaję się pod prysznic.

Okładka książki Zbrodnia na festynie 

"Jutro będzie tu wielki festyn, a jedną z atrakcji ma być Polowanie na Mordercę. Będzie oczywiście Ofiara. Tropy. I Podejrzani. Takie klasyczne typy, wie pan: Wamp, Szantażysta, Młodzi Kochankowie, Posępny Lokaj i tak dalej. Po zapłaceniu pół korony za wstęp ogląda się pierwszy Trop, a potem trzeba znaleźć Ofiarę, Narzędzie Zbrodni oraz powiedzieć, kto jest Sprawcą i wskazać Motyw . Słynący z niekonwencjonalnych pomysłów państwo Stubbs postanawiają zadziwić wszystkich niezwykłą rozrywką przygotowaną z okazji wielkiego festynu organizowanego na terenie ich posiadłości. Atrakcją, o przygotowanie której proszą znaną autorkę powieści kryminalnych, Ariadnę Oliver, ma być zabawa w Polowanie na Mordercę. Pani Oliver spełnia kaprys Sir George'a i Lady Stubbsów, lecz gdy do rozpoczęcia festynu pozostają tylko godziny, tknięta złym przeczuciem postanawia zaprosić Herkulesa Poirota. Na wszelki wypadek..." źródło

Jak już z pewnością zdążyliście się domyślić jestem fanką kryminałów - pożywki dla myślenia i kreatywności. Może nie siłą rzeczy, ale pewnym następstwem po zapoznaniu się z polską królową kryminałów - Joanną Chmielewską, musiałam przeczytać książkę Christie. To było dawno temu. Aktualnie nadal nie przeczytałam wszystkich i naprawdę ciężko było mi wybrać, którą polecić, więc wzięłam tę, którą aktualnie czytam. A było to coś idealnie w letnim klimacie - "Zbrodnia na festynie". 
Do samego końca nie wiadomo kto zabił i dlaczego, ale gdy się już pozna sprawcę człowiek zdaje sobie sprawę, że wszystkie wskazówki miał jak na talerzu i spokojnie sam mógł odgadnąć kto to zrobił. Niestety nie należę do najbystrzejszych osób i do samego rozwiązania byłam pewna, że ktoś inny to zrobił. Cóż, przynajmniej przy większej ilości tych książek zacznę się może rozwijać pod względem spostrzegawczości i myślenia. ;) 
 Dla ciekawych - nie, nie tylko kryminałami żyję, detektywistyczne i przygodowe są mi nie obce. :P

Tyle na dziś. 
Miłego popołudnia!
Całuję ;* 

16 cze 2015

Kącik książkowy - "Natalii 5" Olga Rudnicka


Witam was w tej dawno zapomnianej serii "Kącik książkowy". Moje niezawodne archiwum podaje, że ostatni post tego typu był na początku kwietnia. Oczywiście to nie tak, że mam takie ogromne przerwy w czytaniu, ale zwyczajnie rzadko kiedy mam czas polecić wam cokolwiek z mojej bogatej biblioteczki. ;)
Przy okazji zrobiłam nowe zdjęcie, nie wiem jak to określić, to co widzicie pierwsze. Nawet nie wiecie ile się użerałam, żeby mi coś wyszło. xD
Przejdźmy do książki, którą tym razem jest jedna z moich ulubionych kryminałów. Uwielbiam Rudnicką i jej lekki styl pisania, historię, którą stworzyła oraz same bohaterki książki. Są to Natalie, które w sposób dość niezwykły dowiadują się o swojej historii oraz spadku w Mechlinie. Wszystkie pięć kobiet ma trudne charaktery i mącą policji jak mogą, ale zupełnie przez przypadek. Jest mnóstwo śmiesznych sytuacji, jest tajemnica i sporo sytuacji męsko-damskich, czyli to co lubię. Polecam każdemu, w szczególności fanom Chmielewskiej, ponieważ Rudnicka ma podobny styl pisania i równie jest jej fanką. ;)


Miłego dnia!
Całuję ;*

9 kwi 2015

KK - Stephen King "Carrie"



Kompletnie nieświadoma, że ta książka była debiutem Kinga sięgnęłam po nią i zostałam wciągnięta, przeżuta i wypluta. Przeczytałam opinie jakoby ta książka była średnia. Stephenie Kingu jestem oficjalnie uzależniona od twoich książek. Po jednej.
 
Carrie White jest inna niż jej rówieśnicy. Nie chodzi na prywatki, nie interesują się nią chłopcy, stanowi obiekt kpin i docinków. Matka – religijna fanatyczka – za wszelką cenę usiłuje uchronić ją przed grzechem. Pewnego razu Carrie się jednak buntuje i idzie na szkolny bal. Gdy tam pada ofiarą okrutnego żartu, rozpętuje się piekło... dziewczyna jest telekinetką o olbrzymiej mocy, której postanawia użyć, by zemścić się na prześladowcach. Ci, którzy ją dręczyli, gorzko tego pożałują. 

Jest to dla mnie nietypowo skonstruowana książka, mieszanka akcji właściwej, relacji świadków oraz artykułów. Do tej pory nie miałam styczności z takim sposobem pisania i przyznam, że przez jakiś czas byłam lekko zagubiona. Nie trwało to długo i mogłam cieszyć się historią. A raczej dać się porwać temu co się działo. Nie jest to horror czy coś co mogłoby się śnić po nocach, ale zostawia z pewnym rodzajem niepokoju w środku. Polecam ją, ale tylko tym którzy mieli styczność z książkami mniej słodkimi niż zwykle się czyta. 

Miłego, czytelniczego dnia!
Całuję ;*

5 mar 2015

Kącik książkowy - Marcin Mortka "Wojna runów"



Okładka książki Wojna runów
"Jest wiosna roku 1940 i hitlerowska machina wojenna rozkręca się coraz szybciej. W fiordach Norwegii pojawiają się okręty Kriegsmarine, a żołnierze w mundurach koloru feldgrau bez trudu zajmują coraz większe połacie kraju. Iskierka nadziei tli jeszcze na dalekiej, pogrążonej w mrokach zimy Północy, gdzie alianci desperacko próbują przyjść z pomocą słabnącym Norwegom. Tymczasem za plecami oddziałów walczących o Narwik profesor Tritz, naukowiec owianej złą sławą organizacji Ahnenerbe, rusza na poszukiwanie pradawnych sekretów ludów Północy. Kieruje się starożytnym rękopisem pióra nieznanego skalda, a towarzyszy mu oddział esesmanów, przypominający grupę wojowników z islandzkiej sagi. Na jego drodze staną sir Harrington, wielce tajemniczy dżentelmen związany z brytyjskim wywiadem, oraz młody porucznik Śnieżewski, który coraz lepiej poznaje mroczny dar, dziedziczony w jego rodzinie. Pościg prowadzi ich wszystkich ku zamglonych dolinom, tajemnicy Króla Gór oraz Ukrytemu Ludowi, który znów będzie musiał chwycić za broń. 
Żywa, wielowątkowa powieść, umiejętnie łącząca wątki wojenne, szpiegowskie oraz fantastyczne, prezentująca zupełnie nowy punkt widzenia na mistykę Skandynawii." runa.pl 

Książka ta jest ciekawym pomieszaniem tematyki wojennej, historycznej oraz fantastycznej. Cały ten misz-masz współgra ze sobą doskonale i że wiele osób jest w stanie zainteresować się tą powieścią. Moja historia z tą pozycją jest taka, że będąc na praktykach nad morzem wypatrzyłam namioty z tanimi książkami. Nie byłabym sobą oczywiście gdybym nie przekopała tych wszystkich koszy w poszukiwaniu czegoś nietypowego. Odrzuciłam mnóstwo wampirzo-wilkołaczo-czarownicowo romansów oraz poradników by wreszcie trafić na coś ciekawego - na "Wojnę runów". Nigdy nie czytam opisów z tyłu książki, bo zazwyczaj mają niewiele wspólnego z treścią i w tym przypadku również nawet nie spojrzałam na jej tył. Od razu ją otworzyłam (pomijam fakt, że bardzo zainteresowała mnie okładka) i po pierwszej stronie wciągnęło mnie kompletnie. Kupiłam ją i jak do tej pory spędziłam z nią już kilkadziesiąt miłych wieczorów i popołudni, bo na jednym przeczytaniu się nie skończyło. Akcja jest naprawdę wartka, nie było momentów, w których bym przysypiała czy prześlizgiwała się wzrokiem po tekście. Historia jest bardzo ciekawa i zdecydowanie nieprzewidywalna, no chyba, że się jest Sherlockiem Holmesem. ;) Osobiście interesuję się w niewielkim stopniu mitami Skandynawskimi, więc miałam dodatkową przyjemność z czytania oraz jako patriotka czułam tę dumę z naszej genialnej floty wystawionej przez innych do wiatru, ale nadal genialnej. :P Jeśli macie na zmarnowanie parę groszy to ta książka zasługuje na znalezienie się w waszych biblioteczkach.

Miłego dnia!
Całuję ;*

24 wrz 2014

Kącik książkowy - Saga ksieżycowa "Cinder" Marissa Meyer



Wracam do przerwanej na krótko kategorii "Kącik książkowy". Wcale nie brakuje mi innych postów do pokazania. Ani trochę. ;)

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/138000/138890/352x500.jpgOpis
Cinder to współczesna opowieść o Kopciuszku, łącząca klasyczną baśń z futurystyczną powieścią. Inteligentna, wywrotowa historia mająca swój początek dawno, dawno temu… Niebywała podróż do odległej krainy.

Nie mogłam skopiować całości opisu zamieszczonego na lubimyczytać.pl bo znajduję się tam mały spoiler, który chciałam wam darować. 

Cinder to bardzo przyjemna książka. Nawiązuje do baśni o Kopciuszku w nowoczesnym stylu. Nasza główna bohaterka jest mianowicie cyborgiem. Nikt nie wie kim są jej rodzice i dlaczego jest jaka jest. Jako nie w pełni ludzka jest traktowana jako obywatel drugiej kategorii i musi się ukrywać ze swoimi metalowymi częściami. Pracuje jako mechanik. Pewnego dnia poznaje księcia, który zaprasza ją na bal. W międzyczasie dzieje się bardzo wiele rzeczy, które na sam koniec powodują zaskoczenie. Naprawdę warto sięgnąć po tą książkę w któryś z jesiennych wieczorów. :D

Cofam się na nazwisko Meyer, ale dobrze, że tym razem przemogłam się i przeczytałam "Cinder". Aktualnie przeczytałam już "Scarlet" oraz czekam na kolejne rozdziały "Cress". Ta seria naprawdę wciąga. :)
Całuję ;*

27 lip 2014

Kącik książkowy - Jessica Warman "Pomiędzy światami"



Okładka książki Pomiędzy światamiW dzisiejszym kąciku książkowym mam wam do przedstawienia książkę, którą polubiłam pomimo słabego wciągnięcia na początku. Jest to powieść Jessici Warman - "Pomiędzy światami". Opis książki jest średnio zachęcający. Nieco przejadły mi się te wszystkie historie z duchami, a ta wiadomość zostaje nam zaserwowana z prawie samego początku. Czytałam ich wystarczająco dużo, żeby dojść do wniosku, że ta książka też będzie kolejną klapą. Na szczęście w nudne wieczory biorę się za wszystko, jak bardzo by mi się to nawet nie podobało.
Na początku nie wciągnęło mnie. Co chwilę odkładałam, zajmowałam się czymś innym, by moment później znów spróbować ją przeczytać. Gdyby nie mój upór nie doczytałam bym jej do końca, ale przecież ją zaczęłam i musiałam skończyć. Bardzo dobrze, że mam taką zasadę. Koło siódmego rozdziału coś zaczyna się dziać i dzieje się powoli, pomimo to wciąga. Chcesz rozgryźć tajemnicę, nie daje ci ona spokoju. Nie wiesz więcej niż bohaterka, dostajesz kawałki wspomnień. Niby można zajrzeć na koniec i dostać odpowiedź, ale będzie nie pełna, nic się głębiej nie wyjaśni.

"Wyobraź sobie, że inni przestają cię widzieć i słyszeć…
Elizabeth Valchar – śliczna, popularna i idealna – budzi się na jachcie po imprezie z okazji swoich osiemnastych urodzin, które świętowała w towarzystwie szóstki najbliższych przyjaciół. Słyszy uporczywy łomot. Idzie sprawdzić źródło hałasu, a to, co widzi, zmienia w jej świecie wszystko. Nagle dostrzega, że myliła się co do siebie i swoich bliskich. Mozolnie, krok po kroku, odtwarza układankę ze wspomnień – pełnych gorzkiej prawdy, brudnych tajemnic i miłości – żeby wreszcie znaleźć odpowiedź na najważniejsze pytanie – o własną tożsamość i najcenniejsze wartości w życiu. Jessica Warman zabiera nas w zapierającą dech w piersiach podróż pełną tajemnic, boleśnie prawdziwych postaci i wzruszających romansów, a przede wszystkim opowieść o nadziei, odkupieniu, miłości i wybaczeniu."

opis: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/117963/pomiedzy-swiatami

Jedyne co mnie irytowało, to wspomnienia. Oni, wracając do wspomnień widzą wszystko dookoła, a czy w wspomnieniach nie ma tak, że pamięta się tylko to co się samemu widziało?

Moja ocena 8,5/10
Całuję ;*

10 lip 2014

Kącik książkowy - "2586 kroków" Andrzej Pilipiuk




Jak obiecałam tak jestem z drugim postem z tej - według mnie - świetnej serii. ;) 
Przez jakiś czas miałam mało czasu na czytanie. Ciągle coś, a książki się kurzyły. Na szczęście na tą książkę znalazłam czas. 

Andrzej Pilipiuk to jeden z tych autorów, których albo się kocha, albo nienawidzi. Jeśli nie macie żadnych uczuć po przeczytaniu którejś z jego książek to znaczy, że za mało się wczuwaliście. Ja - jak nie trudno się domyślić - należę do grona zwolenników jego opowiadań. Kiedyś określałam je jako fantasy, ale to było nie to. To książki science-fiction z dreszczem i czarnym humorem. Czyli coś dla mojego spaczonego mózgu w sam raz. :D

 
2586 kroków - Pilipiuk Andrzej
"Po raz drugi odliczamy 2586 kroków... Tylko tyle. I aż tyle.

I krok: To jedna z najlepszych polskich antologii. Bardzo dobrze, lekko napisana, pełna świetnych pomysłów, ciekawa i świeża. Obowiązkowa rzecz na każdej półce. (Tomasz Kleta, Avatarae)
II krok: 14 opowiadań zebranych w 1 książce to 13 różnych bohaterów, 14 niesamowitych historii, 14 świetnych pomysłów i kilka godzin ciekawej lektury. (Piotr ’Szarik’ Iwanicki, Playback)
III krok: Najlepsze ze zbioru - tytułowe 2586 kroków i Wieczorne dzwony — to najdojrzalsze i najlepiej dopracowane opowiadania grozy, urzekające mrocznym nastrojem, bazującym na lęku przed chorobą, godne porównań do klimatów twórczości E. A. Poe. (Małgorzata Koczańska, Fahrenheit)

Dalej kroczcie sami. Opowiadanie po opowiadaniu." 
źródło empik.com


I ja mam swoje ulubione opowiadania. To te tytułowe "2586 kroków", "Vlana" oraz " W moim bloku straszy". Może ja jestem miękka, może mam za mocną wyobraźnię, ale niektóre opowiadania śniły mi się po nocach. Zdecydowanie jako książka na dobranoc to to nie figuruje u mnie. ;) Ciężko mi cokolwiek o niej napisać, co by za mocno nie ujawniało fabuł. To może dodam jeszcze tylko, że przy każdym opowiadaniu miałam wrażenie jakby to co opisuje autor mogło się wydarzyć naprawdę.  Czasem to przerażające. 

Moja ocena tej książki, jak i innych pana Pilipiuka nie mieści się w żadnym zakresie. 

Tymczasem do następnego posta i miłego dnia!
Całuję ;*

17 maj 2014

Kącik Książkowy - "Anioł Stróż" Nicholas Sparks



Pierwszy post z serii "Kącik Książkowy". Machnęłam na szybko taki baner z moich ulubionych książek, ale je kiedy indziej z wami zapoznam. 


Okładka książki Anioł Stróż
Julie zostaje wdową w wieku dwudziestu pięciu lat. Wraz z listem pożegnalnym od męża, w który Jim obiecuje jej, że będzie jej aniołem stróżem, otrzymuje nieoczekiwany prezent - niemieckiego doga. Mijają cztery samotne lata. Julie stopniowo dojrzewa do nowej miłości. O względy dziewczyny zabiega przystojny i pewny siebie Richard, w którym Julie dostrzega pokrewną duszę - pomimo, że ukochany pies go nie akceptuje. Wielką przyjaźnią darzy natomiast Mike`a - najlepszego przyjaciela zmarłego męża. Gdy w zachowaniu jednego z mężczyzn Julie odkrywa coś niepokojącego i daje mu kosza jej życie zamienia się w koszmar...
źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,24,2917,aniol-stroz.html
źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,24,2917,aniol-stroz.html


Fragment: "Gdy już się tam znaleźli, barman dał im znak, że zaraz do nich podejdzie. Richard
sięgnął po portfel i chociaż Mike stał tuż obok niego, nie nawiązał rozmowy.
- Ona jest wspaniałą kobietą - rzekł w końcu Mike.
Richard odwrócił się i przyglądał mu się przez chwilę uważnie, po czym uciekł
spojrzeniem w bok.
- Tak, to prawda - rzekł po prostu. Żaden z nich nie odezwał się już słowem.
Gdy wrócili do stolika, Richard spytał Julie, czy ma ochotę zatańczyć, następnie
pożegnali się i już ich nie było."

Dzisiaj na pierwszy ogień idzie romans. Coś o co nie posądzałabym się, że przeczytam. A przeczytałam i jeszcze mi się spodobało. Według kategorii to jest mieszanka romansu z thrillerem. Na początku nikt nic nie podejrzewa, a tym bardziej czytelnik. Z każdą stroną coraz ciężej przerwać czytanie. Ja te dwieście stron pochłonęłam w jeden dzień. Najlepsze jest to, że dopiero na końcu zauważyłam, że autorem jest mężczyzna. Cóż, niestety muszę stwierdzić, że faceci potrafią pisać i w dodatku tak jak ja lubię. Nie przesłodzone, lekko z dreszczykiem.
Jak dla mnie:
 9/10

Całuję ;*