23 paź 2015

Bransoletka beadingowa

Nie wiem co mam ze sobą zrobić, tyle rzeczy jest do dokończenia, nie wiem za co mam się zabrać najpierw. Nie znoszę weekendów. Przez cały tydzień praktycznie się byczę, nie licząc nauki, a wracam na weekend i nagle się okazuje, że jest milion pięćset rzeczy do przerobienia. Nie wiem co tu jeszcze robię. :V

To szybko, szybko - moja pierwsza gotowa bransoletka beadingowa. Też jest lekko sztywnawa, ale da się nosić. :) Bardzo przypadły mi do gustu te błyszczące koraliki, aż mam ochotę zrobić sobie włosy w identycznym kolorze jak one mają. :D Jutro jak wysupłam chwilę biorę się za kolejny sznur, tym razem z toho 11/o, bo to są 8/o. Wiadomo, na początek wzięłam coś łatwego do uchwycenia. :)



Nie wiem czemu, ale posty z serii książkowych nie zawijają mi się na widoku głównym. Płaczę hardo, ale grzebanie w html nic mi nie daje. :V Chyba muszę zmienić formułę budowy posta, oby to coś dało. :X 
Miłego wieczoru!
Całuję ;*

21 paź 2015

Kącik książkowy - "Akademia Wampirów" Richelle Mead

Zimno, zimno, zimno, spać. Tak mniej więcej wyglądają moje myśli od poniedziałku. Czasem wpadnie mi jeszcze myśl "zjadłabym coś słodkiego", ale nie mam kasy i czasu na takie zachcianki. Powinnam ostro zakuwać i to na trzech frontach - na prawko, do zawodowego i do matury, a co robię? Jestem tu, na blogu, czasem do analizatorni wpadam, ćwiczę cierpliwość niektórych ludzi na snapchacie, hektolitrami piję herbatę i do podręczników nie zaglądam. Jak będę płakać, że nie zdałam to tu mam wytłumaczenie czemu. :V Żałuję, że nie mam ze sobą chociażby szydełka i koralików, to bym sobie przynajmniej trochę kreatywniej spędzała czas. 

Jako że zdjęcia nowych tworów nie wyszły i już od dawna nieukulturalniałam was przybywam z kącikiem i od razu wspomnę, co zresztą widać po tytule, że na tapecie dzisiaj mam fantasy. :) 


"Tylko najlepszy przyjaciel może ocalić ci życie. Zwłaszcza jeśli twój wróg jest nieśmiertelny.

W akademii imienia świętego Władimira wampiry czystej krwi - moroje - uczą się posługiwać swoimi nadnaturalnymi darami, a mieszańce - dampiry - szkolą się na ich opiekunów i oddanych strażników. Posępne mury kryją jednak więcej mrocznych tajemnic, niż można by podejrzewać. Lissie Dragomir, morojce ze szlachetnego rodu, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy dampirka Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, zdoła ochronić przyjaciółkę?"
Okładka książki Akademia Wampirów

Krótkie słówko o okładce - po lewej jest to wersja filmowa, wersja z prawej jest pierwszą, bardziej mi się podoba, lepszy klimat. Ale jak wszyscy wiemy okładka to nie wszystko, jak często można się przekonać trafiając na literackie breje opakowane jak diamenty. Nie mówię, że ta książka ma na odwrót, bo to byłoby za dużo powiedziane, ale to bardzo zgrabnie napisane fantasy. Pierwszy tom przeczytałam już dawno temu, ale z racji, że w bibliotece nie było dalszych to odpuściłam sobie czytanie. 
Jakiś czas temu okazało się, że nakręcili film na podstawię tej książki, a że reżyserem był koleś od "Mean Girl" nie mogłam nie obejrzeć. I wiecie? Ten film mnie ma. Dzięki soundtrackowi poznałam M.I.A., ale o tym może kiedyś indziej. 
Bardzo przypadły mi do gustu charaktery bohaterek w filmie, szczególnie Rose. I już przechodzę do meritum, to przez tę aktorkę wróciłam do książki, żeby przekonać się czy charaktery dziewczyn się pokrywają z książkową wersją. Byłam zaskoczona, że tak. I jeszcze bardziej zaskoczona byłam, że postacie są spójne, dokładnie przemyślane i to wcale nie jest to czego się spodziewałam po książce dla młodzieży. Po ponownym przeczytaniu pierwszego tomu zostałam praktycznie wciągnięta w historię o przygodach Rose i Wasylisy. Czułam ich emocje, wydarzenia intrygowały mnie i powodowały sprzeciw nie raz, ale w ogólnym rozrachunku jestem zadowolona, że przeczytałam tę książkę. Aktualnie czytam kontynuację, z już perspektywy innej osoby, z nową historią, ale nadal z Rose i Lissą w tle. Dalekim tle, ale Sydney z "Kronik krwii" jest również interesującą postacią. 
Krótko podsumowując - ta książka jest dla tych, którym nie przeszkadzają nadnaturalne istoty, lubią dużo akcji, trochę romansu oraz intrygujące i prawdziwe postacie. 

Miłego dnia!
Całuję ;*

19 paź 2015

Klucz do królestwa Driad

Jak zwykle nie ogarniam poniedziałku, ale jeszcze bardziej nie ogarniam gdzie mi uciekło pół października. Jestem w szoku. :O Zaraz okaże się, że mamy koniec roku, a ja ze wszystkim jestem w czarnej rzyci. Przydałoby mi się, żeby ktoś dał mi w twarz i obudził. :V Serio, ciągle odkładam rzeczy na potem, a potem nic, bo wszystko zwala się na raz i poddaję się. I wychodzi jak wychodzi. Tu wpadła jedynka, tu niedokończony projekt, tu coś jeszcze... Podłączę sobie dożylnie kofeinę i taurynę, i przestanę sypiać. Tak, to jest słaby plan, ale lepszy niż nic. xD

Miałam w niedzielę jakiś przypływ weny i postanowiłam pobawić się w wyzwaniu w Kreatywnym Kufrze. Tematem jest szkło i to szkło jest, nawet jakby podwójnie, bo i duże oczko, i to mniejsze. Recykling również tu się kłania, bo duże jest szkiełkiem od zepsutej lupy. Złośliwie upaprało się liquidem, ale mam nadzieję, że uda mi się to doczyścić. Ogólnie wracając do tego przypływu weny miałam taki błysk myśli - klucz stylizowany na drzewo. Wyszło mniej więcej jak chciałam, można uznać te kawałki po bokach za gałęzie, pień to to co otacza szkło powiększające i taki zielony akcent, a' la listki. Znalezienie czegoś co można by podciągnąć do upcyklingu nie trwało długo, doskonale pamiętałam zabawkę z Kinder Niespodzianki - lupę żółwia. Od dawna przymierzałam się do wyrzucenia jej, ale na szczęście jestem sentymentalna i tak powstał klucz do królestwa Driad. (Dla niezorientowanych w mitologii - były to nimfy drzew.) Kojarzy się czy spitoliłam robotę? 






Jakoś tak szurło mi weną, że mam ochotę napisać opowiadanie o tym królestwie Driad i o tym jak w praktyce wyglądało użycie tego klucza. :V Ale czasu na takie ciekawe rzeczy brak. Może w weekend. :3
Miłego dnia!
Całuję ;*

17 paź 2015

Jesienna wishlista, bo mogę

Wiem, wychodzę na materialistyczną kłamczuchę, ale nie moja wina, że jak jest szansa znalezienia kiecki na studniówkę to korzystam. Chociaż przeszukałam już połowę stron i nic. No cóż, jak kiecki nie namierzę to widziałam gdzieś szalik z Gryffindorem. xD

Możecie klikać, nawet ceny napisać. Dla tych którzy potrzebują kliknięć - podaj cenę trzech, zostaw link, a odwdzięczę się z pewnością. :D 
Wszyscy zdziwienia, znudzeni albo obojętni? To ok, widzimy się jutro. 



Miłego dnia!
Całuję ;*

16 paź 2015

Inspiracje #46

Chyba za bardzo mnie przewiało jak byłam w Łodzi i teraz telepie mną mimo, że jest cieplej na dworze niż na początku tygodnia. Może to kwestia wiatru, jest paskudny i zawiewa znienacka, ja oczywiście zamiast pomykać w czapce i szaliku latam nieprzygotowana. Pozostaje mi porządne ogrzanie się i wyspanie, chociaż teraz będzie mi się chciało spać non stop. Nie jestem fanką pochmurnej ani wietrznej pogody. No chyba, że mam wtedy czas na drzemki i w domu jest ciepło. Wtedy pogoda może być dowolna. xD

Jako że mało mi jesiennych kolorów, bo wszystko wokół jest zamiast czerwono-pomarańczowo-żółte to szaro- bure dzisiejsze inspiracje będą w ślicznej czerwieni, jesienne jak się tylko da. Na moim pintereście więcej inspiracji. ;)


pomegranate seeds:

Take advantage of summer berry season and freeze Raspberries, Blueberries, Blackberries, Grapes, Banana slices, and Strawberries individually - it makes them easier to add to oatmeal, cereal, and even to top ice cream. I spread them out on a cookie sheet and freeze them. Once they are frozen, just dump them into a ziplock freezer bag and put them back in the freezer. They won't all glob together, and you will be able to grab just a few at a time..  ~~ Houston Foodlovers Book Club:

christmas wreath 2013, these are the "mulberry" colored pepper berries I was suggesting.. would match the colored glass wall:

simple and so fresh - winter wedding berries centerpiece --same thing w/ the berry comment on the other, yes fresh and clean:

Fin de semana de otoño / Autumn weekend:

Ruby red leaves! Of coarse it's my favorite color #penguinkids #SupportTheCrayons:

A jewel tone color pallet especially if you are having a fall or winter wedding:

Subtle but pretty reds to place over your table. It creates that warming feel within a kitchen and also looks incredibly pretty.:

Martial Art Senshi - villain inspiration for the Queen Emily Strange:

Uh, mięśnie to praktycznie odmawiają posłuszeństwa. :C
Zwijam się, a wam miłego popołudnia!
Całuję ;*

14 paź 2015

Lisio-pysio jako broszka

O pogodo, ogarnij się! Za duży szok termiczny przeżywam, żeby funkcjonować, nawet nie normalnie, a jakkolwiek. Dwa swetry, wełniane skarpety i herbata za herbatą. Ledwo co się upały skończyły, a już zima puka. Myśleć nie mogę, bo mi zwoje się skręciły tylko na pogodę. Nie jestem gotowa. Ugh, herbata ostygła.

Lisek wylądował u mnie na swetrze, bo pyszczek ma taki uroczy i trochę krzywy, że szkoda byłoby mi go komuś oddawać. Oczywiście zostawiłam go w domu i nie zabrałam do babci, ale niedługo się zacznie sezon szalikowy to go nie zapomnę i cały czas będę nosić. :D




Są może termofory na dłonie? Bo kostnieją mi koszmarnie. ;_;
I drodzy nauczyciele miłego święta. :D
Miłego dnia!
Całuję ;*

12 paź 2015

Kolczyki trochę creepy, trochę smutne dynie

Poszalałam i po raz pierwszy od dawna zaaplikowałam sobie energetyk, genialne cudo techniki. Od razu lepiej mi się myśli. Babcia trochę napoiła mnie też winem, chociaż chętnie wypiłabym grzańca. Deszcz, śnieg, wiatr i brak czapki spowodowały, że czuję się na granicy upadku zdrowia, ale niestety nie mogę się poddać. I tak w sumie mamy ten tydzień trochę szalony, jutro przerywnik w postaci akademii z okazji dnia nauczyciela, w środę zajęcia integracyjne (gdzie czwartym klasom potrzebna integracja to ja nie wiem), dodatkowo w piątek znów akademia, a raczej dzień Patrona i ślubowanie pierwszaków. Ale nam dyrektorka nawet lekcji nie skróciła. Cóż, półrocze szybko się kończy, zasadniczo już połowa minęła to się nie dziwię, że nie chce nam dawać wolnego. Ogólnie to w środę chyba jadę do Łodzi, więc jak ktoś coś to może na kawę? :D Miałam jechać do Warszawy, ale nie mam z kim. :< Wybacz Warszafko, poczekasz.

Jak na razie mało was do tej wymiany, ale nie szkodzi. W trójeczkę też możemy sobie strzelić prezenty. Chociaż wiadomo, czym więcej was tym weselej. ;) Jeśli ktoś teraz nie może to niech się nie przejmuje, sądzę, że zrobię jeszcze jedną wymianę w tym roku, ewentualnie na początku nowego roku. C: Ogólnie mam masę pomysłów co mogłabym zrobić na prezent, jesienne kolory zainspirowały mnie bardzo mocno, ale czas, czas, czas. A raczej jego brak. Chyba będę musiała zrobić losowanie co miałabym stworzyć, bo inaczej się nie zdecyduję. :V 

Miałam wenę na jakieś takie małe dynieczki, które byłby urocze, ale wyszło jak wyszło. Wolę te straszniejsze klimaty. :D Nauczyłam się porządnie operować tą czarną mazią, że jakoś to wychodzi. Wcześniejsze twory poczernianie pykły średnio. Ogólnie to najchętniej kupiłabym Inkę Gold, ale na razie mnie nie stać na takie cudo. Miałam gilotynę do papieru kupić i co? Czeka w sklepie samotnie, zresztą tak samo piankowe kwiaty oraz pędzle do akwareli. Life is brutal, nie pracujesz hajsu nie ma. :X  



Zabieram się do roboty i mam nadzieję, że szybko nie padnę, bo drugiego kieliszka ani puszki sobie nie strzele. Co za dużo to nie zdrowo. :X
Miłego dnia!
Całuję ;*