19 mar 2016

Pomidor na szyję

Trzeci tydzień męczę ukulele i idzie mi niewiele lepiej niż w pierwszych dniach. Nie gram dziennie ile bym chciała, ale zwyczajnie to aktualnie awykonalne. Może do wakacji ogarnę kilka piosenek, żeby przejechać się czasem do lasu czy jak będę z kumpelą jeździć i pograć trochę. Mam już plan, że jak nazbieram pieniądze na porządną gitarę to się przerzucam. Ukulele jest sympatyczne, ale uważam, że gitara to poziom wyżej i na ten poziom chcę wejść. :3 A wy gracie na czymś czy tak jak ja kiedyś - wyłącznie na nerwach? xD

Tak mnie wczorajsze inspiracje przycisnęły, że dzisiaj postanowiłam dać pomidorka. Przy poście o spaleńcach wspominałam o drugiej rzeczy, która w drugim rzucie się nie uszkodziła i oto ona - pomidor. :D On i aloes dzielnie znieśli za wysoką temperaturę, chociaż nie bez poświęcenia. Żeby pomidorkowi nie było smutno na łańcuszku to dorzuciłam mu dwa fasetowane koraliki. :)




Rączo wracam do swoich zajęć. 
Miłego dnia!
Całuję ;*

18 mar 2016

Inspiracje #51

Biorę się za robienie czegoś pożytecznego, bo ostatnio to coś nie najlepiej jednak mi szło. Chociaż mam wrażenie, że i tak skończę z kolejną książką, owinięta w koc i z kubkiem miętowej herbaty. :V

Zrobiłam inspiracje z tego czego mi najbardziej brakuje o tej beznadziejnej porze roku - owoców i trochę z warzyw. Tak na nie teraz patrzę i płaczę, bo wszystko takie beznadzieje w smaku. :C

Berry Blue #indigoinspiration:

Blackberries and Blueberries YUMMMY!:  

Superfood. Blueberries are a favorite fruit of many people because they’re so tasty.    They make our list of super foods because of the nutrient rich properties that it contains.    Vitamin C –  Antioxidants - Fiber:  

Les fruits et légumes verts sont excellents pour la santé ! Encore plus s'ils sont cuisinés à la plancha.:

 https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/a9/39/89/a9398932127da6847f39c7da5efd975d.jpg

 Yellow | Giallo | Jaune | Amarillo | Gul | Geel | Amarelo | イエロー | Kiiro | Colour | Texture | Style | Form | Pattern | Apricots:

 Yellow Pears:  Sinead Lawless via Suzanne Jolly Repinned 7 days ago from Fruit, Beautiful Fruit:

 orange grove:

 One of the elements of The Ndau Collection's Rainforest Perfume: Grapefruit:

Myrica rubra, also called yangmei, Chinese Bayberry, Japanese Bayberry, Red Bayberry, or Chinese strawberry is a subtropical tree grown for its sweet, crimson to dark purple-red, edible fruit. It is native to eastern Asia, mainly in China. / #GreenDreams:

 Red Currants by Edis Rasavac on 500px:

 Dragon Fruit. Andrew Scrivani for the New York Times. Dragon fruits are delicious... and apparently look a bit like human hearts.:

 DRAGON FRUIT: Add this red fruit into a diabetic diet plan as it is known to lower blood glucose levels too.:

 figues:

 Reminds me of my childhood, eating grapes fresh off the vine ! #TravelBright:

Love Figs - Never picked them until a stroll near our home in Spain, discovering an abandoned finca (farm house), with a large fig tree, still bearing fruit!:

Miłej reszty dnia!
Całuję ;*

16 mar 2016

Choker skarabeusz

Przerażenie końcem szkoły jest blisko. Zasadniczo jak tylko mam wolną chwilę to dostaję ataku paniki. Plus jest taki, że staram się ciągle coś robić, żeby nie panikować. :') Gorzej, bo jak już mnie tak pościska w dołku ze zdenerwowania to zaczyna bardziej, bo uświadamiam sobie, że im bliżej końca tym bardziej przestaję mieć wizję co chcę robić dalej. Przyszłość mi się normalnie rozmazuje przed oczami jak akwarele na kartce. Wszystko dzieje się o wiele za szybko jak na mój gust. :V

Żeby was tam nie zamęczać moim strachem podrzucam wam dzisiaj prostego skarabeusza na rzemyku. Miał być bardziej błyszczący i fokle, ale nie mam dobrych pigmentów nadal. Jest jaki jest i sobie swobodnie dynda z szyi. :)




Marcowa garnkowa pogoda jest moją najmniej ulubioną. Trzęsę się z zimna, gardło drapie jak papier ścierny i kompletnie nie mam apetytu. Do tego zaplanowanie ubrania na kolejny dzień graniczy z cudem. Wczoraj śnieg, dzisiaj słońce, na jutro deszcz. :V
Miłego wieczoru!
Całuję ;*

12 mar 2016

Spaleńce jako przestroga

Strzelam wam fochem z przytupem. Naprawdę nie wiem gdzie się podzialiście. Chciałam zrobić posty trzy raz w tygodniu, ale jak was nie ma to w sumie po co. :V Doprawdy, jestem atencyjnym chomikiem i jak tak paskudnie się olewa coś co uważam za mój naprawdę duży wyczyn to mam wrażenie jakbym dostała młotkiem w głowę. :C 

Może nie za karę, bo po prostu chciałam wam to pokazać co się dzieje z modeliną w lipnym piekarniku, w którym ciężko dobrać temperaturę. Oprócz sprawy podstawowej czyli spalonej modeliny to dochodzą trujące gazy wydobywające się z tego. Na szczęście mam postawiony piekarnik tuż obok okna i jak tylko zaczęło się dymić to je otworzyłam. 
Pierwsza porcja wygląda w porządku, nieprawdaż? A gucio. Królik był biały, koraliki i to coś wielkiego bezkształtnego było z transparentnej i pastelowo różowej modeliny. Lody były też różowe, polewa była czekoladowa, a ta linia przy "patyczku" to niezabarwiony liquid. Tak, liquid spala się najgorzej, bo na praktycznie czarny. :V 
Druga porcja w części się uratowała, bo to z niej pochodzi aloes i coś tam jeszcze, ale nie mogę sobie przypomnieć co. Tak to jak widać. Najbardziej oberwał ten twór, który miał być konikiem morskim. Spalił się praktycznie na amen. Koraliki oklapły i częścią stykającą też przypaliły się. A teraz hit - płaszczka była przeźroczysta. :'D Nie powiem, spalony kolor jest śliczny miodowy, ale nie o to chodziło. xD Jest tam jeszcze mała ośmiorniczka, która się jakby rozpuściła.  Dobrze, że za drugim razem nie zrobiłam czegoś co w domyśle miało być normalne.
Teraz będę robić trzecie podejście i normalną modelinę do zwykłego piekarnika, więc zwijam się. Chociaż nie do końca chce mi się, bo pogoda zrobiła ze mnie zombie. Dopiero o dwunastej podniosła się mgła, ale nadal jest strasznie ponuro. Robiłam zdjęcia biżuterii, ale chyba kupię sobie softboxa, bo no nie idzie nijak. :C






Dopoweruje się kawą i lecę cokolwiek zrobić. :V 
Miłego dnia!
Całuję ;*

9 mar 2016

Anatomiczne serce

Im bliżej egzaminów tym mniej wiem. Naprawdę, moja wiedza spada z dnia na dzień, niedługo nie będę umiała dodawać. :V I oczywiście nie żebym się uczyła, a skąd. Morduję sobie ukulele, które mam od zeszłego tygodnia, to mój pierwszy instrument w życiu (dwa miesiące z gitarą się nie liczą, bo umiałam tylko początek "nothing else matters"). Oglądam internety wzdłuż i wszerz, ze szczególnym pominięciem stron, z których mogłabym się czegokolwiek nauczyć do matury. Przejrzałam już wszystkie vine Brendona Urie na youtube, a to jest naprawdę wyczyn. ;) Weekend mam nadzieję, że spędzę twórczo, bo wiosna nadchodzi, a ja mam jeszcze masę rzeczy stworzonych w styczniu. Tak teraz pomyślałam, że jakbym przez te cztery lata co spędziłam u babci miała miejsce na lepienie to aktualnie miałabym naprawdę niezłe umiejętności. Cóż, ale nie miałam miejsca, lepiłam raz w miesiącu albo rzadziej, więc w sumie nie mam co się dziwić, że nie mam progressu za dużego. :V

Tak, sądzę, że dobrze się domyślacie, że to serce zrobiłam z przeznaczeniem walentynkowym. Kolejny twór, któremu się zeszło czasowo. Nie ma co, lepiej późno niż wcale. :'D Chyba zrobię oddzielną etykietę moim anatomicznym sercom, bo to już czwarte albo piąte, nie pamiętam dokładnie. Ciągle szukam odpowiedniego sposobu na robienie ich tak, żeby były w moim stylu. Nie żebym wiedziała jaki jest ten "mój styl". xD Może jako osoba na rozszerzonej biologii powinnam robić w kosmos dokładne miniatury? Nad jednym spędzałabym cały dzień, ale efekt mógłby być genialny. Szkołę kończę, więc pewnie będę miała czas na takie rzeczy. :D





Mam dwa instagramy - prywatny, którego widzicie jako widżet na pasku bocznym oraz z biżuterią w kubkowej ikonce. Pomyślałam, że będę na ten drugi insta robić bardziej artystyczne zdjęcia, ale jak na razie mam takie zwykłe. Muszę poszukać fajnych tutoriali na kompozycję zdjęć i flatlay (zdjęcia typowo instagramowe robione od góry). :)
Ps. Jakby ktoś chciał wymienić się banerami to zapraszam do pisania w zakładce "współpraca". :3
Miłego dnia!
Całuję :*

5 mar 2016

Kolia - choker beadingowa

Spędziłam cały dzisiejszy dzień w kościele, na rekolekcjach dla maturzystów. Kark mnie boli, wymarzłam za wszystkie czasy, ale w sumie nie było źle. Dobrą kawę dawali. :V Z racji powiedzmy, że zmarnowania tych sześciu godzin teraz odbijam sobie i morduję biedne ukulele oraz jeszcze biedniejsze opuszki palców, robię matmę i nadrabiam zaległości w analizach. Ołówek też się na mnie patrzy, więc pewnie jak odłożę na chwilę instrument i obliczenia to przysiądę do szkiców. Robienie kilku rzeczy na raz jest ok. :'D 

Kupiłam sobie dwa woreczki tańszych koralików - seed beads, czy jakoś tak. Jestem za leniwa na szukanie nazwy tego. No, ale nabyłam je sobie, bo akurat była promocja. Dostałam kosmiczną nauczkę, że do beadingu nie ma, że taniej, ma być równo. No i ... Czarne koraliki okazały się być w trzy światy, szare nieco mniej, chociaż też zdarzały się krzywe. Stwierdziłam, że jak ich nie wyrobię to będą leżeć, więc po prostu wzięłam wszystkie czarne, co bardziej krzywe szare i zrobiłam sobie wężyka bez składu i ładu. :D Parę koralików się schowało, gdzieniegdzie dodałam jednego koralika czy dwa do rządka, ale w ogólnym rozrachunku wygląda to tylko nie bardzo dobrze. Jak dla mnie do noszenia się nadaje. Oczywiście tylko na mnie, bo nikomu bym go nawet za darmo nie oddała, bo siara. xD 




Póki nie wróciłam do zajęć idę sobie wrzucić kolejne Monte na ząb. Taki życiowy wygryw i przegryw za razem. Brać udział w projekcie, gdzie fundują 32 opakowania deseru i być w trakcie ograniczania słodyczy. :'D Żeby nie skończyć grubą i załamaniem postanowienia będę pewnie rozdawać znajomym po opakowaniu, niech mają coś ode mnie, nie tylko wspomnienia. xD
Miłego wieczoru!
Całuję :*

2 mar 2016

Serca dla mamy i dla dziecka

Przyszedł marzec to i zrobiłam sobie wewnętrzne podsumowanie co zrobiłam w najkrótszym miesiącu i wyszło, że nie za wiele niestety. Pomimo ferii żadne z moich postanowień nie spełniłam. A miałam między innymi zrealizować projekt autoportret. Udało mi się tylko do środy pierwszego tygodnia wolnego, nawet zdjęcia nie są przerobione, leżą w RAWach i czekają jak zachce mi się je wywołać. :V Miałam codziennie ćwiczyć, też nie wyszło, chociaż z tym lepiej. Zrealizowanie projektów modelinowych? Nah, porządnie lepiłam tylko raz i tknęłam tylko jeden projekcik, reszta nadal leży odłogiem. :C Szkice? Też nie ruszone, tyle co te elementy twarzy, ale szczerze na dwa tygodnie wolnego to trochę lipa. Cóż, tyle, że napisałam i opublikowałam rozdział opka na drugim blogu, chociaż to jako sukces chyba nie powinno się liczyć. :')

W mojej głowie te bransoletki wyglądały inaczej. :V Ogólnie, żeby było weselej zrobiłam je tydzień przed walentynkami, ale jakoś się tak zeszło. xD Na ręce wyglądają lepiej, a i owszem, ale moja ręka ostatnio nie wygląda dobrze ani nie było wystarczającego światła, więc uszczęśliwiam was tylko tymi trzema zdjęciami. Z racji, że w sumie nie wyszły najgorzej to oddałam je na konkurs, bo robiłam je, nie wiem dlaczego, z myślą o matce i córce, a że to konkurs z typowych facebookowych to pasują idealnie. 




Wracam do słówek z angielskiego. Wszytko wszystkim, ale matura jeszcze przede mną i wypadało by jej nie zawalić. :X
Miłego wieczoru!
Całuję :*