Przerażenie końcem szkoły jest blisko. Zasadniczo jak tylko mam wolną chwilę to dostaję ataku paniki. Plus jest taki, że staram się ciągle coś robić, żeby nie panikować. :') Gorzej, bo jak już mnie tak pościska w dołku ze zdenerwowania to zaczyna bardziej, bo uświadamiam sobie, że im bliżej końca tym bardziej przestaję mieć wizję co chcę robić dalej. Przyszłość mi się normalnie rozmazuje przed oczami jak akwarele na kartce. Wszystko dzieje się o wiele za szybko jak na mój gust. :V
Żeby was tam nie zamęczać moim strachem podrzucam wam dzisiaj prostego skarabeusza na rzemyku. Miał być bardziej błyszczący i fokle, ale nie mam dobrych pigmentów nadal. Jest jaki jest i sobie swobodnie dynda z szyi. :)