6 kwi 2016

Miniaturowe serca z kryształkami

Czuję się lepiej jak mam z kim rywalizować. Wszelkie wyzwania to moja broszka, serio. Zauważyłam to w gimnazjum, gdzie poziom był wysoki, ale jakoś nie przyłożyłam do tego więcej uwagi. Teraz, kiedy chcę coś zrobić z biżuterii o wiele łatwiej robi mi się, gdy jest to na wyzwanie na Kufrze czy MMH. Wyzwania rysownicze, fotograficzne - to samo. Bo zwyczajnie wiem, że jest ktoś kto mnie oceni i może nawet doceni. Rywalizuje też sama ze sobą, gdy robię powtórki prac. Pewnie ktoś bardziej doświadczony mógłby potwierdzić, że ludzie są takimi istotami, które potrzebują rywalizacji, inaczej gnuśnieją. Tak jest.

A propos powtórek prac. Pomijając, że te serca jeszcze z walentynkowego rzuty to są one już u mnie nie wiadomo który raz i jak pisałam przy dużej wersji walentynkowej - będę je robić aż ludzie będą się brzydzić, bo dlaczego noszę czyjeś serce na szyi. Jak na razie daleko do tego, ale bliżej niż z pierwszym wykonaniem. :D



Wszystko we mnie piszczy za różowymi włosami albo fioletowymi, ewentualnie pastelowo fioletowymi. Niestety każdy z tych kolorów wymaga ode mnie wcześniejszego rozjaśniania, a już mam wystarczająco pierzaste potworki na głowie. Kilka razy byłam bliska odcięciu sobie włosów sama. :') Nie odpuszczę fryzjerce. Na zakończenie roku będę wyglądać dokładnie tak jak mi się marzy. :3
Dziękuję za miłe słowa pod ostatnimi postami. Jestem mi naprawdę miło czytając je. :) 
Miłego dnia!
Całuję ;*

2 kwi 2016

Soczysta zieleń

Damn, czas leci mi tragicznie szybko. Przed chwilą ferie miałam, teraz już po świętach, zaraz będzie po wszystkim i trzeba będzie pomyśleć o jakieś przyszłości. :V Nie żeby mnie rodzice nie szturchali o to,  ale jak na razie wszelkie pytania dzielnie spławiam ku nieistnieniu. :'D Liczę na jakieś magiczne objawienie i wracam do szkicowania dziwnych rzeczy. :3

Ponad miesiąc temu wydziergałam tę bransoletkę, ale nie miałam czasu jej pokazać. Poza tym pogoda była za mało wiosenna na nią, ale już nie chcę czekać, bo przeleżałby do przyszłego roku. :'D Myślałam, że to koralikowe przejście wyjdzie mi jakoś lepiej, ale robiłam bez schematu, nagle zaczęło się i nagle skończyło. Dobra jest, chociaż ma bardziej żywy i błyszczący akcent. Chyba muszę wrócić do dziergania, bo to mnie nieźle uspokajało. :)





Gdzieście poznikali? Grudzień i czerwiec pamiętam zawsze były ciężkie, ale marzec? Toż to zupełnie bez sensu. Chyba, że się znudziłam. Nie, was, na waszych blogach też nie ma. To chyba znudzenie blogami ogólnie widzę. :V
Nie zdałam egzaminu zawodowego. Technicznie chcę się upić na umór, bo jakbym *tfu tfu* nie zdała matury to jestem bez niczego, ale zaraz potem sobie uświadamiam, że moje plany nie wymagają technika żywienia i muszę się skupić na zdaniu matury. Nadal to boli, że zmarnowałam rok życia, ale co wiem to moje. xD
Miłego dnia!
Całuję ;*

30 mar 2016

Wyzwanie rysunkowe, które nadal sama sobie robię

Cześć, jestem kłębek nerwów i nawet picie herbaty miętowej mi nie pomaga. Bo wiecie, dosyć mocno olałam naukę, a teraz został miesiąc, w którym za wiele nie uda mi się powtórzyć. Niby nie ma się czym stresować, to samo przechodziłam jak pisałam egzamin zawodowy. Stres, a po wejściu na salę nic. Tylko ja, kartka i cholernie niewygodne krzesła. Z tym, że to były tylko dwa dni, a teraz będzie sześć i w dodatku złośliwie rozłożone po jednym na tydzień. Nigdzie wyjechać nie będę mogła, bo mój ostatni egzamin dopiero dziewiętnastego. A miałam plany. :C  Jedno jest pewne - skończą mi się posty w roboczych robię sobie wolne. Was i tak tutaj za wiele nie ma, więc nie ma sensu tego jakoś specjalnie przeciągać. 

Trzymam się planu i jak co miesiąc wrzucam wam moje porysunki z mazakami i ołówkami. W kwietniu muszę już wybrać sobie jakieś konkretne tematy, bo bez nich to ciężko idzie. No chyba, że akurat mam wenę na rysowanie. :D 
Dziubiemy po kolei: jeleń z nieogarniętą mordą, szkice ołówkiem natury. Mają nawet konkretną tematykę - siły natury. Jest las jako wiatr, góry jako powietrze, morze jako woda oraz klif jako ziemia. Dorzuciłam falę i płomień, bo było jakoś nierówno. :') Następne maziaje to efekt nudy z czerwonym cienkopisem na starych szkicach, zostawiłam tylko dwa najfajniej wyglądające. Dalej to kwiatki i piórko miźnięte kredkami, podoba mi się taki efekt, ale za leniwa jestem na więcej takich rysunków. xD Miasto to abstrakcja z nudów przy czytaniu podręcznika od biologii. Kolejne to filiżanki. Lubię filiżanki, są ładne i fajnie się je rysuje. Kota i lisa rysowałam z internetu, nie wyglądają do końca tak jak na tym co widziałam, ale jolo. :'D










Im mam mniej czasu, tym większe szpachle tekstu dla was tworzę. Logiczne. :V 
Miłego dnia!
Całuję :*

28 mar 2016

Bransoletka ażurowa

Nie powinnam dostawać pieniędzy, bo praktycznie od razu je rozpitalam na głupoty. Jak inaczej nazwać zakup trzech klisz i uchytwu do statywu na telefon to nie wiem. :V Powinnam sobie kupić różową farbę do włosów, a nie pierdoły. Ogólnie to statyw kupiłam z myślą nagrywania na Periscope (jak ktoś chce to mój nick to SpalonaArtystka, wcaale nieoczywiste). Nie wiem czy ten pomysł mi wypali, bo tworzę najczęściej po głębokiej nocy, gdzie kamera w telefonie niekoniecznie może cokolwiek pokazywać. Miałam pomysł nagrywania tutoriali na youtube, ale nie posiadam opcji nagrywania w moim aparacie (rocznik 2009 - wtedy nawet o tym nie myśleli :V), a robienie tutoriali poklatkowo - jak ten - jest cholernie męczące i przy dokładniejszych rzeczach słabe. W opcji jest jeszcze zmiana sprzętu fotograficznego na taki z nagrywaniem, ale jeszcze długo nie będzie mnie na to stać, bo mój ukochany model nie schodzi poniżej 3tys. :c
Klisze sztuk trzech pewnie zaraz zużyję, bo zrobiłam się uzależniona od analogowych aparatów, chociaż jak na razie nie skończyłam testowania ich. Dobra, skończyłam, ale jestem leniwą bułą i jeszcze nie byłam u fotografa, żeby wywołać klisze. :V Kusi mnie kupno skanera, bo miałabym wtedy możliwość naprawy prześwietlonych albo zbyt ciemnych zdjęć. Poza tym czuję się niekomfortowo z myślą, że ktoś ogląda moje zdjęcia, nawet jeśli to tylko drzewa i patyczki. Już raz tak było, po wywołaniu zdjęć, które robiłam w klasie dziewczyna z obsługi napisała do kolegi, że mam go na kliszy. :V

Koniec tego gadania, przechodzimy do mojego ostatniego tworu, który miał być inny, ale ostatecznie skończył w takiej formie jak widać. Bransoletka robiona pod wyzwanie Kreatywnego Kufra, oczywiście na ostatnią chwilę. Jakże mogłoby być inaczej. xD W planach była naprawdę ażurowa. Chciałam odcisnąć koronkę i wypukłości powycinać, żeby to wyglądało jak trzeba, ale brakło mi koronek w domu. Siedząc i gniotąc przeźroczystą modelinę stwierdziłam, że sama sobie coś zrobię, z pamięci. A co. No, nico. Ażurem jest, chociaż nazwanie tego misternym nie jest dobrym określeniem. Dodałam kaboszony, żeby nie było pusto (i żeby przestały mi leżeć złośliwie). Jak ja się nadenerwowałam, żeby zrobić zdjęcia na ręce to słowo ludzkie nie opisze, chyba, że to pełne łaciny. :'D Miałam podpiętego Heliosa, więc wyciągnięcie ręki, drugiej trzymanie na spuście i próbowanie dojrzeć czegokolwiek na wyświetlaczu przypominało konkurs gimnastyczny. Ale się udało i nawet jest trochę ostrości. :D 




Jutro się będę wycieczkować po Częstochowie i myśl wstawania o piątej, żeby na siódmą być na miejscu zbiórki boli. Byłabym szczęśliwa, jeśli zapewnili by kawę i energetyki, ale nie mam co na to liczyć. :C 
Miłej ( i suchej) reszty dnia!
Całuję :*

26 mar 2016

Szary kot

Doprawdy nie spodziewałam się, że aż tak nic nie będę robić przez te wolne dni. Nawet słońce za oknem mi nie pomaga. Chyba muszę przytulić się do energetyków. Tylko one sprawiają, że oczy mi się nie zamykają. Bolesny jest fakt, że nie zabrałam ze sobą ukulele, bo chociaż pobrzdąkałabym bezsensownie, a tak nawet tego nie robię. :C W akcie desperacji zabiorę się za matmę. Serio. 

Nie mogłam znaleźć tutorialu na gębę kota, więc patrząc na zdjęcie (mój koci model miał złośliwie focha) próbowałam oddać chociaż trochę anatomię pyszczka. Wiem, ssie trochę, bo miał bym Brytyjski, a wyszedł Syjamski. Na szczęście przypomina kota, o rasę to już mniejsza. xD Zdecydowanie będę podchodzić do niego jeszcze raz, bo nie zostawię siebie z takim brakiem w umiejętnościach. :V 
Pracę zgłaszam na wyzwanie na Modelina Moje Hobby. Polymeranna już się nieco niecierpliwiła, ale tak mam, że dodaję praktycznie na ostatnią chwilę. ;)  




http://modelinamojehobby.blogspot.com/2016/03/wyzwanie-21-kolory-odcienie-szarosci.html

Tęsknie za kolorami na włosach, ale najpierw muszę je ściąć, bo zarosłam niemożliwie. Wiem, przesąd mówi, żeby nie ścinać włosów do matury, ale szlag mnie trafi jak się nie chcą układać. Bajtełej, lać na przesądy. Chociaż mam wrażenie, że zanim dostanę się do mojej fryzjerki będzie już dawno po maturze. :V
Wesołych świąt! :)
Miłego dnia!
Całuję :*

23 mar 2016

Kącik Książkowy - "Girl Online" Zoe Sugg

Zawalanie nocy na rzecz czytania książki to u mnie standard. Dzisiejszą pozycję wchłonęłam jak gąbka. :D


 

Pod nickiem Girl Online Penny dzieli się na blogu najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopcach, szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzince i atakach paniki, które skutecznie komplikują jej życie.
Kiedy sprawy osobiste Penny przybierają naprawdę zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Tam Penny poznaje Noah – przystojnego gitarzystę. Zaczyna się w nim zakochiwać, co szczegółowo opisuje na swoim blogu.
Ale Noah też ma pewien sekret. Sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć największą przyjaźń Penny. lubimyczytać.pl

 Byłam pewna, że to kolejny odmóżdżacz bez przekazu. Jednak nie jest tak źle. Historia Penny ma to do siebie, że może przytrafić się praktycznie każdej z nas (i każdemu). Jest lovestory, chociaż w pewnym momencie powątpiewa się w happy end. Jest wydarzenie, które powoduje, że bohaterka - tak jak my czasami - chce się zakopać pod kołdrą i liczyć, że to się wcale nie wydarzyło. Wszystko opisane lekko, może nie jakoś super, ale wystarczająco dobrze by nie było problemu z czytanie i szukaniem utraconej logiki. Jak macie popołudnie na zbyciu - polecam. :D

Ja tymczasem biorę się za poważną lekturę - mój arkusz zadań maturalnych z matmy. Huh, jakby to było tak napisane jak ta powieść. :V
Miłego dnia!
Całuję ;*

21 mar 2016

Wołam wiosnę z Bobikiem

Wiosna! *charczy, bo gardło boli* Przyłączyłam się do Bobikowego wołania wiosny, ale z braku czasu nie miałam się kiedy ogarnąć. :V Planowane nie jest moją mocną cechą. Niemniej jednak udało mi się dwa tygodnie temu trafić na słońce i na parę roślinek, które są dostatecznie wiosenne, aby pomogły wołać wiosnę. :D 
Szczerze mówiąc to są praktycznie czyste zdjęcia prosto z aparatu, z minimalnym podciągnięciem kontrastu i ostrości przy obróbce RAW. Miałam je przerzucam na vsco.cam, ale za dużo pitolenia z tym jak dla mnie. :'D Może jak teraz w środę wrócę do domu to posiedzę nieco dłużej nad nimi i obrobię jakoś elegancko. 
Dla ciekawych - zdjęcia Heliosem 44m4, jedynym który posiadam i który jest ok.




Przyłączać się do wołania wiosny, niech ta gangrena na dobrze zawita do nas i już więcej nie zaskakuje centymetrową warstwą śniegu z rana. :/
Miłego dnia!
Całuję! :*