O mnie
Mam
na imię Dorota. Mieszkam w Bytomiu, ale pracuję i większość wolnego
czasu spędzam w Katowicach. Z wykształcenia jestem tłumaczka języka
angielskiego i francuskiego – na razie pracuję w dużej francuskiej
korporacji, ale kiedyś zostanę freelancerką. Taki jest plan. Od ponad
dwóch lat jestem też blogerką.
Jak zaczęłam blogować
Mój obecny blog, Catastrophe Waitress, nie powstał z dnia na dzień. Dojrzewałam do niego po trochu. Zaczęło się od bardzo prywatnego bloga, który założyłam tuż przed wyjazdem na Erasmusa do Brukseli.
Podobny blog założył też wtedy mój chłopak i chodziło o to, żeby każde z
nas wrzucało codziennie co najmniej jedno zdjęcie “dokumentujące" ten
dzień. Ot, taki sposób na półroczną rozłąkę. Codzienne aktualizacje bloga tak mnie wkręciły, że dość szybko postanowiłam założyć kolejnego, już pod nazwą Catastrophe Waitress (zaczerpniętą z jednej z moich ulubionych piosenek). Nie był to jednak blog, który prowadzę teraz – tamten dotyczył
tylko i wyłącznie sztuki i był w całości po angielsku. Jego popularność
rosła w całkiem niezłym tempie, ale ja szybko nabrałam ochoty na coś
więcej. Chciałam móc pisać o wszystkim, co mnie interesuje… a jest tego sporo ! Zaczęłam
więc wszystko od nowa – tym razem z kilkoma kategoriami, po polsku i na
Bloggerze. Z poprzedniego bloga właściwie zrezygnowałam… choć nie do
końca. Jego “kontynuacją" jest mój najstarszy cykl postów zatytułowany
Poniedziałkowy Artysta!
Dlaczego lubię blogować
Podoba
mi się to, że w każdej chwili mogę się z kimś podzielić swoim ostatnim
‘odkryciem’, opinią na temat niedawno przeczytanej książki, czy po
prostu udanymi zdjęciami z jakiegoś wypadu. Jeszcze fajniej jest, gdy
pojawiają się komentarze i okazuje się, że to, co wrzuciłam
zainteresowało więcej osób. Innym ważnym powodem, dla którego bloguję
jest to, że niesamowicie motywuje mnie on do działania i ogólnie rzecz
biorąc do kreatywniejszego stylu życia. Dzięki pisaniu postów i blogowym
wyzwaniom, więcej rysuję, fotografuję i uczę się nowych rzeczy. Myślę,
że bez blogowania, moje życie byłoby po prostu dużo mniej ciekawe.
Co mnie inspiruje
Tematyka
mojego bloga jest bardzo szeroka i dlatego też inspiruje mnie million
różnych rzeczy. Lubię poznawać nowych artystów, przeglądać ich portfolio
w internecie i słuchać muzyki. Poznawanie nowej muzyki albo wracanie do
czegoś, czego już bardzo długo nie słuchałam, często kończy się nagłym
przypływem inspiracji. Polecam tę metodę!
Słabsze momenty i jak sobie z nimi radzę
Moje
najsłabsze momenty i najdłuższe przerwy w blogowaniu najczęściej
wynikają z tego, że jestem uparta i mam skłonności do perfekcjonizmu
(przez pozostałą część czasu jest to pospolity leń ;) ). Moim problemem
nigdy nie jest sam pomysł - pomysłów na bloga i posty mam całe mnóstwo! Problem w tym, że najczęściej
od razu dokładnie sobie wyobrażam, jak ma wyglądać ich realizacja i
wtedy robi się trudniej. To takie negatywne skutki spędzania czasu w
internecie - naoglądasz się profesjonalnie wykonanych fotografii, grafik
czy tekstów i wmawiasz sobie, że Twoje nie mogą być przecież gorsze.
Pod taką presją ciężko jest się zabrać do pracy, a jeszcze trudniej jest
być zadowoloną z efektów końcowych, jeśli wyszło choć trochę inaczej
niż “miało być”. Niestety, nie mam jednego sprawdzonego sposobu, żeby
sobie z tym poradzić. Czasem po prostu zmuszam się do pracy, a czasem
wręcz przeciwnie, daję sobie trochę czasu, żeby odpuścić i nabrać
dystansu. Miałam już takie sytuacje, że bardzo nie podobało mi się to,
co napisałam czy narysowałam, ale gdy wróciłam do tego po paru dniach,
przyszło mi do głowy parę bardzo prostych poprawek i było po problemie.
Zabrzmię banalnie, ale najważniejsze to próbować i się nie poddawać! :)