Tygodnie mijają za szybko, o wiele za szybko. Nie nadążam się uczyć, planować swojego dnia, z niczym się nie wyrabiam. :V Nie wiem jak ja się ogarnę po zmianie czasu, bo jak sądzę, będzie o kilometr gorzej. Ćsii, uda się, ogarnę się, będzie wszystko w porządku. :') Nie ogarniam życia, gdy słońce mi zachodzi przed siódmą. Nie nadaję się do mieszkania w Polsce, potrzebuję równika. Przy okazji widok na gwiazdy byłby niesamowity tam. Ugh, nie ważne. Nie marnować czasu, ruszyć dupę sprzed kompa. Ale nie chce mi się. :C
Mama też polubiła beading, to jej druga bransoletka. Ja jej nawlekam sekwencję, ona sobie dziubie. Aktualnie ja zajęłam kordonek, więc to jej druga i ostatnia jak na razie. Moje czekają na końcówki i przerobienie, bo wszystkie co do jednej wyszły mi za sztywne. :V Na szczęście nie zdążyłam się narobić ich za wiele i aktualnie robioną koryguję w trakcie. :) Chyba będę musiała mamę namówić na dokładanie się do koralików, bo inaczej nie wyrobię. :') Tyle pięknych jest, a chciałam przetestować za jakiś czas też inne kształty, bo zwykłe są może i fajne, ale nudne jak dla mnie. Przydało by się wygrać jakiś bon do sklepu z koralikami. :V
Podziwiajcie sobie, a ja śmigam coś zrobić. Co-kol-wiek!
Miłego dnia!
Całuję ;*