Trochę nie wiem co mam ze sobą zrobić, bo mam taki nawał wszystkiego, że czuję, że jak zaraz nie usiądę w kącie i nie popłaczę sobie to wybuchnę. Robię dziesięć rzeczy na raz, inne dziesięć czeka w kolejce postukując mnie w ramię. Powinnam nic nie jeść i najlepiej nie spać, bo to tylko moje rzeczy, a gdzie nauka. Meh, niech przybędzie książę na czarnym koniu i mnie uratuje. Najlepiej wywiezie w góry, nad jakieś małe jeziorko, da drewniany domek z kominkiem i to mi wystarczy. :V
O mało nie zapomniałam o rysowniczym podsumowaniu. Tak bywa jak się ma pamięć dziurawego sitka. :X Na szczęście nie miałam zrobionej tylko ilustracji i mogłam bez problemu już dzisiaj wam pokazać. Wyszło średnio, bo nie miałam natchnienia, ale ręka nieużywana przestaje dobrze rysować. Wolę się zmusić i narysować szit niż siedzieć miesiąc i nic nie zrobić. I to tylko jeden taki przypadek w życiu, w którym nie stosuję zasady, że jak nie idzie to zostawić w diabły. xD Jako, że ostatni rysunek może być nie zrozumiały to jest to ilustracja do książki M. Musierowicz "MacDusia". Burger i kłódka na moście, tylko bez mostu. :'D Tym razem bez akwareli, bo nie chciało mi się z nimi babrać.

Jako że rozdanie się już zakończyło postaram się jak najszybciej zrobić losowanie, tak aby najpóźniej w środę wysłać paczkę zwycięscy. :)
Miłego dnia!
Całuję ;*