20 sty 2016

Boho naszyjnik z drewnianych koralików

Średnio lubię, gdy w połowie tygodnia nagle wolne. Robi się taka druga niedziela i nie wiadomo co ze sobą zrobić, a i tak ostatecznie kończy się przed komputerem oraz ze zmarnowanym dniem. Wolne mam dlatego, że dzisiaj jest bardzo dużo egzaminów zawodowych i dyrektorstwo nam to wolne urządziło, żebyśmy nie przeszkadzali. I słusznie, przynajmniej się odsapnie. Tylko za dużo do tej pory nie zrobiłam, więc i pewnie później też się nie ruszę. xD
Odnoście studniówki, jak ktoś ciekawy doświadczeń po moim marudzeniu sobotnim - było totalnie kosmicznie! Mało jadłam, dużo tańczyłam, mam odciski, bolą mnie łydki nadal, a do poniedziałku jeszcze szumiało mi w uszach. Poprawiny i poprawiny poprawin również trzymały poziom, najchętniej przebalowałabym z moją klasą następny tydzień, ale do nauki trzeba wrócić. xD Zdjęć nie mam żadnych praktycznie, bo nie miałam czasu na takie drobnostki. Muszę czekać na oficjalne zdjęcia od fotografa, żeby dowiedzieć się jak wyglądałam. xD

Za górami, za lasami, dokładnie tutaj zrobiłam sobie bransoletko-naszyjnik, który pokochałam szczerze i bezgranicznie, bo pasuje mi do szyi oraz różnych ciuchów. Postanowiłam więc odtworzyć wzór i zamówiłam sobie wściekło turkusowe koraliki. Przyszły, szczęśliwa ja, zrobiłam ten dusik i pacłam to na parapet. Jakiś czas później przyszedł moment zrobienia zdjęć i okazało się, że na parapecie była woda, turkusowy puścił barwnik i pobrudził koraliki obok. Jak na razie główkuje jak to wrócić do normalnego koloru i wiem, że nad żadną wodę w tym naszyjniku nie pójdę, bo będę miała śliczną, niebieską szyję. Ale ogólnie jestem zadowolona, bo mam kolejny zestaw kolorystyczny pasujący do czarnych bluzek. xD



Może ruszę w końcu moje planowanie przyszłości i poszlajam się po internecie za studiami jednak, skoro i tak siedzę przy kompie. :V Ale ta perspektywa napawa mnie strachem, bo uświadamiam sobie, że jakoś tak wypadło i już zasadniczo jestem dorosła. :'D
Miłego dnia!
Całuję ;*