27 sty 2016

Walentynkowe kolczyki

Bardzo ciężko mi się wstaje rano, myślenie o tym powoduje we mnie sprzeciw. Na weekendzie czy w wakacje pobudka o siódmej rano nie jest niczym ciężkim do wykonania, bo wiem że mam przed sobą świetny dzień i mnóstwo planów, nikt ode mnie niczego wbrew mojej woli nie wymaga. Ale wstawanie do szkoły? Phy, młotkiem budzik bym zatłukła, gdyby nie fakt, że to mój telefon. :V Aktualnie, pomimo, że nie chcę, to żyję od wolnego do wolnego i oczywiście odbija się to na mnie, bo całe pięć dni marnuję, a w weekendy nie wyrabiam się. Mam wyobraźnię wypełnioną morzem, górami, Woodstockiem i tym, żeby pojechać gdzieś gdzie mnie nie znają. :D Do tego czasu jednak muszę się jednak wziąć w garść, bo biologia kwili. 

Wiem, że to wielce komercyjne święto dopiero za dwa i pół tygodnia, ale zwyczajnie zauważyłam, że ostatni post z czymś modelinowym był, kurczę, równo miesiąc temu. :C Co z tego, że posty są dwa razy na tydzień, to nadal jest zatrważające, ten brak mojego zaangażowania we własne plany. :| 
Wracając do walentynkowych tworów - są słodkie, urocze i co tam jeszcze chcecie. Żeby nie były nudne i pigment ładnie się trzymał dodałam fakturę. Błyszczą się na nieco różowawo i koraliki, które ciężko dojrzeć też się nieco błyskają bielą. Chciałam stworzyć coś w klimat i chyba spróbuję coś jeszcze zrobić, ale jak wiadomo - csii, bo nie wiem czy będę miała czas. ;)




Szydełko w dłoń, notatki z biologii na stolik i dobra muzyka w słuchawki. Tak, impreza życia. 
Miłego dnia!
Całuję ;*