6 sty 2016

Druzowe klipsy

Właśnie siedzę sobie przy grzejniku, zza okna mam widok na puchatą warstwę śniegu, zaraz idę zrobić sobie gorącej czekolady i tylko brakuje mi, żeby to był dzień przed Wigilią, a nie dwa tygodnie po. :V Jako, że będzie coraz bardziej ubogo w śnieg przez ocieplenie klimatu to cieszę się tym co jest. :) Żałuję tylko, że nie wzięłam do babci żadnego aparatu, nawet tego na kliszę, ale głupota nie boli. Może uda mi się zrobić jakieś zdjęcie telefonem, bo szkoda byłoby nie uwiecznić pierwszego śniegu w tym roku. 
Jutro mam matury próbne i mimo, że wszyscy którzy przez to przeszli mówią mi, że nie mam po co się stresować, bo to tylko próbne, ale w końcu zostały cztery miesiące i jak teraz zawale to do maja ciężko będzie mi to wszystko ogarnąć. Plus to, że postanowiłam jednak tańczyć poloneza na studniówce, żeby nie wystawiać kolegi, ale ciężko idzie mi zapamiętać kroki i tak się trochę chrzani w którym momencie co, a został tydzień. :') I zawodowe. Tak, trzy godziny ręcznego pisania wszelkich wyliczeń. No po prostu bosko. 

Dostałam w wymianie pudełkowej bazę do klipsów i mam jeszcze masę druzów, więc postanowiłam zużytkować jedno i drugie. :) Zdjęcia wyszły mi lipne, bo było niby słonecznie, ale mój aparat nie potrafił ogarnąć balansu bieli, a potem już nie miałam czasu wyciągać kolorów w programie. Klipsy poszły jako nagroda do niedługo rozpoczynającego się konkursu. (I tylko mam nadzieję, że to klipsy...)



Trochę zamulam, bo za późno wstałam, ale biorę się za ołówki i testuję mój nowy nabytek. :3 Kusi mnie zakupienie kolorowanki antystresowej i mogę napisać, że to tyle z moich chęci do nauki. xD
Miłego dnia!
Całuję ;*