Nie wiem co robię, ale chyba mi się zemdleje. Niby przecież nie ma się czym stresować, ale mój organizm twierdzi inaczej. Oby wszystko poszło jak trzeba jutro i żebym nie żałowała, że poszłam, bo jak na razie wolałabym nie wychodzić z pod kołdry jutro, nie myśleć o tych wszystkich ludziach, którzy się będą na nas gapić i tym, że nadal nie umiem poloneza. :X Ogólnie jestem po egzaminach i do końca marca będę trzymać kciuki, żebym została tym technikiem, bo inaczej trochę lipa - zmarnować cztery lata. No, może wiem nieco więcej od przeciętnych ludzi i umiem ułożyć dietę (pi razy oko, ale zawsze) to bez papierka to wiedza po nic. :/
Na odstresowanie i według planu podrzucam wam dzisiaj inspiracje w stylu Art Nouveau. Konkretnie biżuterię, większość z epoki, dwa stylizowane. Bardzo podobają mi się te roślinne wzory na nich, kolorystyka i ogólnie wszelkie detale. I ta myśl - to wszystko jest ręcznie robione. Ktoś to wyginał, oprawiał kamienie, dodawał szczegóły. Też chciałabym tworzyć coś, co zostanie przez wieki. Jak na razie mogę sobie pomarzyć.












Wiecie kto jest geniuszem? Na pewno nie ja. Zapomniałam o biżuterii do sukienki i zaraz muszę coś wykombinować. :V
Miłej reszty dnia!
Całuję ;*