30 gru 2015

Miks biżuterii kaboszonowej - teoretycznie sylwestrowej

Właśnie medytuję sobie nad moimi aparatami, które jakoś się rozmnożyć same nie chcą i chyba muszę dać kartkę do schowania, żebym sobie żadnego nowo-starego nie dokupiła. Tak mnie strasznie ssie do jakiegoś starocia, ale muszę naskładać na nowe lustro, a nie kliszowcami się bawić. W ogóle powinnam za matmę się zabrać znowu, ale jak już odkryłam jak zamocować industar do Soniacza to chyba dzisiaj nic więcej nie zrobię niż masę zdjęć. Żałuję, że nie mam w aparacie opcji nagrywania filmików, ale trzeba to jakoś przeżyć.
Oł, nawiasem - wiecie może coś o tym, czy da się nałożyć dwie przejściówki? Bo nigdzie nie mogę dorwać 39mm - 55mm, są tylko na 42mm. Zrobiłabym myk, ale nie wiem czy można. Tak czy inaczej Sony trochę przegrywa. :X 

Jakiś czas temu przeprowadziłam rzeź niefajnej biżuterii i porozdzierałam kaboszonowe brzydale, które miały plamy od kleju czy inne takie. Chciałam też zrobić coś takiego wesołego i innego, i widać jak mi to wyszło. Pierścionek z czerwonym środkiem, który wygląda jakby ktoś rozlał krew z żył. Kolczyki na szczęście są bardziej imprezowe. Wersja pierwsza z niebieskim ma brokatowe drobinki, wersja druga ma za to mocno błyszczące tło i takie "piórka" (?), nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa albo wypadło mi z pamięci. :V Ale obie pary są widoczne. ;)
Linki poniżej zdjęć przenoszą do butiku. 






 

Nerwicy dostaje, bo znowu złożyłam zamówienie i okazało się, że czegoś jeszcze mi brakuje. Nah. Złośliwie figuruje jako wysłane, więc pozostaje mi tylko czekać do następnego razu i tym razem nie zapomnieć. :X
Miłego dnia!
Całuję ;*