Walentynki. Święto nastawione wyłącznie na sprzedaż i większe obroty w sklepach i restauracjach. Ale nie tylko. To - jak wiadomo - dzień otrzymywania tajemniczych kartek zaopatrzonych w wierszyk miłosny od jakiegoś (miejmy nadzieję) przystojnego Walentego lub pięknej Walentynki. To dobra okazja by pokazać komuś jak bardzo nam zależy albo dopiero wyznać miłość. Ale co na to Ci, który wybrali samotność, tzw. single? I tu mogę odezwać się ja. Dla mnie to święto w naszych obecnych czasach to po prostu utrzymywanie poziomu sprzedaży między Bożym Narodzeniem, a Wielkanocą. Przecież zakochani wyznają sobie miłość przy każdej okazji i nie trzeba im święta. A co z tymi, którzy chcą dopiero wyznać miłość? Fakt, dla tych Walentynki są przydatne. Bo w jakim innych dniu masz większe szanse na to, że twoja jedyna/twój jedyny nie rzuci cię czymś ciężkim? Tylko w Walentynki. Robiąc szybkie podsumowanie, bo pewnie wszyscy już posnęliście nad tym postem, Walentynki nie są ani dobrym ani złym świętem. Dla zakochanych szczęśliwie to dobra okazja na wyznawanie uczuć i obdarowanie drobnymi upominkami, ale dla singli to bolesne, przymus bycia z kimś, obciach że nie ma się kogoś, z kim można by pójść na imprezę walentynkową.
Jeśli przedarłeś się przez te wywody to gratuluję! Wygrywasz uścisk i całusa od najbliżej znajdującej się osoby. Poproś o to. Należy ci się. ;P
Przechodzę (niekoniecznie płynnie) do głównego punktu dzisiejszej notki. Mianowicie miłosnej bransoletki. Kupiłam monetę z napisem "belive in love" i jak zwykle nie wiedziałam po co. Na szczęście dwa tygodnie temu wpadły mi w ręce resztki rzemienia, zaplotłam bazę, zrobiłam bransoletkę, dodałam monetę i phuu! pozbyłam się resztek rzemieni i samotnego koralika. :D Jestem coraz bliżej do wielkich zakupów. ;)
Jeśli przedarłeś się przez te wywody to gratuluję! Wygrywasz uścisk i całusa od najbliżej znajdującej się osoby. Poproś o to. Należy ci się. ;P
Przechodzę (niekoniecznie płynnie) do głównego punktu dzisiejszej notki. Mianowicie miłosnej bransoletki. Kupiłam monetę z napisem "belive in love" i jak zwykle nie wiedziałam po co. Na szczęście dwa tygodnie temu wpadły mi w ręce resztki rzemienia, zaplotłam bazę, zrobiłam bransoletkę, dodałam monetę i phuu! pozbyłam się resztek rzemieni i samotnego koralika. :D Jestem coraz bliżej do wielkich zakupów. ;)
Z tym ostatnim nie mogłam się powstrzymać. :P
Dark Sky, tak wiem że są koncerty, ale nie mam z kim jechać, a samej mnie nie puszczą. :( Słowem, wyszaleję się dopiero na Dniach Tomaszowa. (Green Day! Ja chcę na ich koncert! Maamoo!)(Chyba zatrudnię się jako pomoc przy koncercie. Nie mogę odpuścić ich.)
Wesołego Walentego!
Całuję ;*