19 kwi 2015

Teoretycznie drzewko szczęścia

Jestem kompletnie odessana z energii jakbym nie spała całą noc. Nie wiem skąd to się bierze, ale to chyba z braku ruchu. Tydzień temu po przejechaniu dwudziestu kilometrów na rowerze byłam tak zmęczona, że spałam jak niemowlę, a obudziłam się pełna energii. Najwyższa pora olać pogodę i zacząć mocno ćwiczyć w domu, bo prawie co weekend jest pochmurno i na rower się nie da iść. :X
Wczoraj z racji, że byłam lekko zmiksowana z gruntem postanowiłam się wyżyć na biżuterii. Oczywiście nie szło mi najlepiej, bo deszcz, ale stwierdziłam, że ten blog to mój twórczy pamiętnik i on ma przyjmować wszystkie moje szaleństwa i dziwactwa. Poza tym to niby drzewko będzie doskonałe do zrobienia porównania, gdy kolejny raz rzucę się na tego typu robotę. :D Jednym okiem czytałam, jednym oglądałam film, tworzyłam i przeglądałam internety, więc poziom skupienia na owijaniu był znikomy. Ale próbowałam różnymi sposobami, co zresztą widać. :P Praca nie jest szalona, ale pierwsze zdjęcie za to mi się podoba, mimo że warunki tworzenia były paskudne.



Śmigam się pakować i wybywam na autobus. Nie rozumiem czemu te weekendy są tak krótkie. :< 
Miłego dnia!
Całuję ;*