Pogoda za oknem ponura jak na listopad przystało, a ja przybywam do was z zaległym wyzwaniem od Catastrophe Waitress. Tu spis zadań na październik.
Miałam to już narysowane dawno, ale ciągle zapominałam zabrać i zeskanować. Bo robienie zdjęć rysunkom nie jest najlepszym pomysłem. xD
Czyli lecimy po kolei. Abstrakcją jest ni pszczoła, ni osa, jakiś tam sobie pasiasty owad z dziwnymi wzorkami.
Mam nadzieję, że co do wiersza nie jest trudno odgadnąć. To "Raven" Alana Edgara Poe. Miałam go narysować na popiersiu, ale po kilkudziesięciu nieudanych szkicach zrezygnowałam. Miałam koszmarne trudności z proporcjami.
Ja nie mam jednego ulubionego serialu. :D A teraz zadanie dla was. Jakie seriale rozpoznajecie? :)
Ostatni rysunek na literę M. Tęsknie za wodą jak wszystkie diabli, więc morze było dla mnie oczywiste. Niestety coś się wkradło pod kartkę i przy malowaniu powstał taki nieciekawy ślad. :|
Dorzucam wam dwa rysunki, które poczyniłam przy okazji wyzwania. Pierwszy miał być abstrakcją, ale jakoś tak zrezygnowałam. Tak czy siak podoba mi się, bo udało mi się narysować twarz. :D
Jelonka rysowałam w irytujących warunkach, z wielgachnym labradorem ciągle mnie szturchającym i proszącym o jedzenie, z rozdartymi kuzynami ciągle wpadającymi mi do pokoju oraz matematyką dyszącą nad karkiem. Ale jestem zadowolona z niego. Na żywo wygląda jakoś tak lepiej niż na tym skanie i zaraz go sobie przywieszę na ścianę, żeby podziwiać, że jednak potrafię coś nieco rysować. :D
Zwijam się rysować dalej. Może stworzę kolejne szkice biżuterii. :D
Miłego dnia!
Czyli lecimy po kolei. Abstrakcją jest ni pszczoła, ni osa, jakiś tam sobie pasiasty owad z dziwnymi wzorkami.
Mam nadzieję, że co do wiersza nie jest trudno odgadnąć. To "Raven" Alana Edgara Poe. Miałam go narysować na popiersiu, ale po kilkudziesięciu nieudanych szkicach zrezygnowałam. Miałam koszmarne trudności z proporcjami.
Ja nie mam jednego ulubionego serialu. :D A teraz zadanie dla was. Jakie seriale rozpoznajecie? :)
Ostatni rysunek na literę M. Tęsknie za wodą jak wszystkie diabli, więc morze było dla mnie oczywiste. Niestety coś się wkradło pod kartkę i przy malowaniu powstał taki nieciekawy ślad. :|
Jelonka rysowałam w irytujących warunkach, z wielgachnym labradorem ciągle mnie szturchającym i proszącym o jedzenie, z rozdartymi kuzynami ciągle wpadającymi mi do pokoju oraz matematyką dyszącą nad karkiem. Ale jestem zadowolona z niego. Na żywo wygląda jakoś tak lepiej niż na tym skanie i zaraz go sobie przywieszę na ścianę, żeby podziwiać, że jednak potrafię coś nieco rysować. :D
Zwijam się rysować dalej. Może stworzę kolejne szkice biżuterii. :D
Miłego dnia!
Całuję ;*