Działam na oparach internetu. Naprawdę cieszę się, że udało mi się włączyć blogger i nic jak na razie - odpukać w niemalowane - nie zawiesza się. Zupełnie tego nie rozumiem, bo jeszcze rano jak byłam u siebie w domu wszystko było okej. :X Dobrze, że zasypiam, bo bym się pewnie zdenerwowała, a tak jestem tylko lekko zirytowana, że dłużej mi schodzi z internetami i nie mogę walnąć się w kimono.
Jeszcze dwie pary. Każda ma tak samo kijowe foty. Pisałam jak to było. Niby mogłam wczoraj zrobić nowe i nie marudzić, ale karta pamięci w aparacie postanowiła zastrajkować. Kocham moje życie.
Jeszcze dwie pary. Każda ma tak samo kijowe foty. Pisałam jak to było. Niby mogłam wczoraj zrobić nowe i nie marudzić, ale karta pamięci w aparacie postanowiła zastrajkować. Kocham moje życie.
Informacja z pierwszej ręki. Nie, pięć godzin snu nie załatwi problemu niewyspania, a - uwaga! - pogorszy sytuacje. Spróbuję jeszcze ze snem przez cztery godziny, ale nie wiem czy to coś załatwi. Oprócz mnie.
Miłej reszty dnia!
Całuję ;*