19 sie 2015

Czaszka w wiktoriańskim stylu

Wczoraj spędziłam miłe popołudnie robiąc zdjęcia mojej kumpeli i jej siostrze. :) Zadziwiło mnie, że wszystkie kadry są wyjątkowo prawidłowe, chociaż w życiu nie robiłam portretów. Miałyśmy świetną pogodę, złota godzina sprzyjała, wszystko wokoło było zielone. No dobra, tylko w tamtym miejscu, bo wszędzie indziej trawa i roślinki są powypalane słońcem. xD Trochę miałam kłopotów z zenitowskim obiektywem, bo raz nie chciał się podpiąć, a drugi ciężko tą cholerą się ostrzy, chociaż zdjęcia wychodzą magiczne i to rekompensuje robienie trzech razy tego samego ujęcia. Dzisiaj z rana przez trzy godziny przerabiałam zdjęcia. Nie że jakoś wypaśnie, po prostu na jedno zdjęcie przypadało dziesięć minut wczytywania i zapisywania. :V Na szczęście się uporałam i teraz zabieram się za śniadanie i tworzenie biżutów na kolejne wyzwania. 

Jak dobrze, że spojrzałam na datę w Kreatywnym Kufrze, bo znowu bym przegapiła i wstawiłabym ten naszyjnik dopiero za tydzień, bo byłam święcie przekonana, że to wyzwanie jest do końca sierpnia. Na szczęście zauważyłam swoją pomyłkę i już dziś możecie pooglądać sobie pseudo-wiktoriański naszyjnik. Nie moja wina, że to było pierwsze co mi się w umyśle pojawiło i jeszcze odpuścić nie chciało. Także tego - dodaję to na wyzwanie w Kreatywnym Kufrze, no.

Przy okazji testuję porady od Jest Rudo o białych tłach na zdjęciu. Wychodzi mi to w kratkę, ale cieni praktycznie nie ma. :D






Włosy pofarbowane, ale nie obcięte i jak tylko pójdę do fryzjerki pokażę się wam. Chociaż przyznam, że wiele się nie zmieniło. Nie mam tylko "ombre" na łbie i tyle. Na Dresslink sobie poczekacie, chociaż mam wrażenie, że wam się do tego postu raczej nie śpieszy. ;)
Miłego dnia!
Całuję ;*