23 sie 2015

Różności, które nie wyszły + kryształ górski po raz trzeci

Jestem kosmicznie śpiąca. Chmury kotłują się na niebie, ale padać chyba nie ma zamiaru. Mam taką nadzieję, bo dożynki mam na wsi i chciałabym zjeść watę cukrową. Fajne marzenie. xD Idę dopić kawę i trochę się ogarnąć.

Bywa tak, że muszę przetestować różne rzeczy. Po prostu żeby wiedzieć czy to co sobie zamyśliłam się nadaje. Drzewo było testem miedzianej modeliny oraz ogólnie tak sobie stworzone na wyżycie się. To w ramie z drutów miało być obrazem zachodu słońca, wyszła abstrakcja. xD Akwarelami nie pomaluje się modeliny, a akrylowe farby nie dają odpowiedniego efektu. Trzecie, prawie nie widoczne to transfer z liquidu. Trochę powiem, że to droga zabawa jeśli miałabym zamiar większe i bardziej wypasione obrazki przenosić, ale przynajmniej wiem, że się da. :)
I oczywiście trzecie podejście do wire-wrappingu. Teraz wyszło milion razu lepiej i niedługo na insta będzie nieco bardziej szczegółowe zdjęcie, bo niestety teraz się nie da poprawić. Ciemno u mnie w domu jak w namiocie. :V



Miłego dnia!
Całuję ;*