2 maj 2015

Leśny klimat

Już któryś raz zaczynam ten post, żeby nie było marudzenia, ale jak zwykle moja wewnętrzna jęczy buła się odzywa. Muszę chyba nasmarować sobie na ścianie wielkie "bądź k* pozytywna". xD A wiecie co jest śmieszne w moim charakterze? Że wszyscy ludzie, którzy mnie znają myślą, że jestem totalnie pozytywna. Badums, rozdwojenie jaźni wita szeroko otwartymi ramionami. Nie moimi. 
Skorzystałam wczoraj z chwili, gdy nie padało i światło było całkiem spoko, i poszłam porobić zdjęcia w ogródku. Na dwadzieścia zdjęć są trzy, które mi się podobają. To znaczy, że muszę dłużej spędzać czas przy obiektywie. :3 I cieszę się, bo polubiłam się z trybem manualnym i zaczynam coraz pewniej szaleć z ustawieniami. :D
Korzystając wczoraj z odrobiny światła zrobiłam zdjęcia biżuterii, którą machnęłam popołudniu. Nadal jestem w fazie wygrzebywania się z różnych, rzadko używanych półfabrykatów. I mam wrażenie, że za niedługo będzie znów rozdanie z tym co mnie denerwuje. :) A obiecane, inne jeszcze czeka. ;)
Kolczyki nie są cudem, ale jak tłukę od dawna - minimalizm, minimalizm i jeszcze raz to samo. Mimo, że podobają mi się wypaśne kolie i takie tam inne zwyczajnie nie mam jakoś inspiracji do tworzenia ich i powstają drobniutkie maluszki, w takim bohemian style. :D


Nie wiem gdzieście się wszyscy z komentarzami podziali, ale wiecie, że to działa strasznie demotywująco, gdy pomimo standardowych statystyk jest o połowę mniej komentarzy. Hm, może po prostu macie o niebo lepsze majówki niż moja, a blog wyświetlają boty...? Łatewa, muszę iść posprzątać i powytulać kota w końcu, bo miałczy i łasi się jak szalony. 
Miłego dnia!
Całuję ;*