21 maj 2014

Broszka garbus

Jestem lekko wykończona. W ruch poszła spódniczka i cienka bluzka, a i tak się trochę gotowałam. Ja poproszę całe wakacje w podobnej temperaturze, spokojnie będę mogła 24/7 siedzieć na dworze. :3
Fajnie, że sobie przypomniałam, że niedługo Dzień Mamy. Nie mam najmniejszego pomysłu na prezent. :/ Biżuteria i kwiaty nie wchodzą w rachubę. Chyba rzucę się na przesyłkę z "Coś słodkiego" i przy okazji sama skorzystam. :D
Garbusa ulepiłam... będzie z rok temu. Serio, przeleżał tyle czasu w skrzynce z narzędziami i ani trochę nie zwróciłam na niego uwagi. Jest niedoskonały, kolorystycznie dziwaczny, ale jako pierwszy twór tego typu ma moje serce. Kocham garbusy, a konkretnie New Beetle. Gdybym wygrała w totka to bym sobie go kupiła, ale niestety pomarzyć dobra rzecz. :|



Jestem tak rozleniwiona, że nie mam żadnych twórczych myśli. Czytam sobie analizy różnych tragicznych lub mniej książek i dochodzę do mało zaskakującego wniosku, jakim jest fakt, że nawet ja napisałabym lepiej niż co poniektóre ałtoreczki. Seriously, dla niektórych budowanie zdań złożonych to bardzo ciężka orka, a zrobienie realistycznych postaci to harakiri. Gdyby nie brak czasu sama już dawno zabrałabym się za pisanie, znaczy się za wydanie tego co napisałam, bo mam już kilka opek, lekko niedoszlifowanych, ale patrząc na to co można natrafić w księgarniach to nic. :C 
Idę chlapnąć sobie soku grejpfrutowego, bo mi chyba ciśnienie skoczyło. :D 
Miłego dnia.
Całuję ;*