26 paź 2013

Naszyjnik z kluczem

Witam was w ten całkiem ciepły, sobotni dzień. Moje rozleniwienie osiągnęło apogeum i leżakuję właśnie pod kołdrą, na parapecie obok stoi sobie herbata oraz kanapki i ani trochę nie chce mi się ruszyć gdziekolwiek. A mogłabym próbować wyciągnąć znajomą na zdjęcia albo sama pójść do lasu, bo nie wieje tak bardzo. Albo pojechać po modelinę czy inne potrzebne mi rzeczy. Albo chociaż złapać parę słonecznych promieni. Nie. Leń mnie trzyma i doskonale wiem, że dzisiaj ani jutro nigdzie się nie ruszę. No chyba, że do kuchni i z powrotem. :D
Koralik kupiłam w okolicznej pasmanterii, ale to był ostatni raz, bo cenę to to miało kosmiczną. Wzięłam wyłącznie ze względu na kolor. Jest piękny. *.* Na zdjęciu widać jakby był taki skrzywiony, czy coś, ale normalnie tego nie widać. 
Złączenie koralika z kluczem było kwestią częściowego przypadku. Po prost przykładałam wszystko do wszystkiego i tak się stało, że te dwa elementy przypasowały do siebie. :D 
Spodobał mi się ten naszyjnik, ale chwilowo nie mam jak go nosić, bo skończyły mi się karabińczyki. Prawie wszystko mi się skończyło. ;_; Czuję się jak bardzo ubogi student. Ostatnią kasę wydałam na dwie pary butów i torebkę oraz paczkę gorzkiej czekolady. :/ 



Nie chce mi się myśleć, że październik się już kończy. Mam wrażenie, że dopiero co poszłam do szkoły, a tu już drugi miesiąc uciekł. I jeszcze to, że za niedługo będę co chwila patrzeć za okno czy śnieg nie spadł. Strasznie ciężko idzie mi się pogodzić z tak szybko uciekającym czasem. :/ 
Koniec marudzenia i do prawdopodobnie poniedziałku. ;)
Całuję ;*