2 paź 2013

Pierścionek błyszczące serce

Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od szkoły. I tak miałam pięć lekcji. Wczoraj tak źle się czułam, że nawet nie miałam siły się przebrać w pidżamę tylko walnęłam się do łóżka w ubraniu. Nadal nie jest najlepiej, bo kaszle tak, że chyba zaraz płuca wypluję. :/
Post ten piszę o trzynastej, bo mam zamiar pójść spać lub coś stworzyć, w zależności czy po rozgrzewającym napoju będzie mi lepiej.
Zabawa z brokatem numer dwa. Poprzedni pierścionek sprzedałam. Chociaż z ciężkim sercem, ale stwierdziłam, że na pewno stworzę drugi. I oto jest. Gdyby nie moje roztargnienie nie byłoby go. Po prostu zapomniałam dokupić kaboszon w kształcie serca. :D
Prześlicznie mieni się w słońcu, co na jesień jest wskazane. Złapie każdy promień słońca, który pokaże się zza chmur. ;)
Dwa pierwsze zdjęcia są zrobione moim nowym aparatem Olympus VR-340. Miałam chrapkę na Canona, ale nie za bardzo mi odpowiadał, a samo szpanowanie aparatem mi nie wystarcza. xD Jestem całkiem zadowolona ze zdjęć. Po zabawie funkcjami uśmiech z twarzy mi nie schodził. Kurczę, jeśli mój aparat robi takie foty, to jak zajebiste zdjęcia muszą być robione lustrzanką. :O Ostatnie zdjęcie robione moim telefonem. Skubaniec robi dobre zdjęcia, ale tylko te z odległości. :)



Jutro wysyłam do was Lilę, bo coś długo tu jej nie było. Napisała tylko osiem postów w ciągu całego września. Muszę ją zmotywować do pisania. :D
I co studenciaki? Powrót do nauki. To życzę wam masy czasu na ślęczenie nad książkami i furę żarcia. :P
Stay strong!
Całuję ;*