Sprzątam. Nogi mnie bolą. Głowa mnie ćmi. Tona kurzu na biurku powoduje katar. A ja jeszcze nie rozkręciłam się na dobre. Czekają mnie ze dwie przyjemne godziny. Cóż, ale sprzątnąć ten chaos kiedyś trzeba. C:
Po wczorajszej koszulce, która wam się - chyba - spodobała, pora na coś mniej ciekawego. Wróć. Na coś zupełnie nieciekawego. Jest to zawieszka/przywieszka runa wydziubana w granicie. Chciałam jakąś super-szałową runę, wzięłam - tak mi się zdaję - pierwszą literę alfabetu. Tak czy siak dynda sobie już przy moim multizawieszkowym piórniku. :D
Te, które obserwują mojego Instagrama wiedzą, że dzisiaj do moich łapek dostała się książka Keri Smith "Wreck this Journal". Przejrzałam ją już i jak tylko skończę ze sprzątaniem podpiszę się w niej i zacznę tłumaczyć sobie co na poszczególnych stronach trzeba zrobić. xD Może też czasem wrzucę kilka stron, które zapełniłam, wyrzuciłam albo zniszczyłam. ;)
Kącik książkowy mam wrażenie, że zaakceptowałyście, ale dla pewności później wrzucę ankietę apropo tego. :)
Całuję ;*