2 lip 2014

Z kokardką i cloisonne

Pogoda ćwierka, ptaszki świecą, chmurki szumią, drzewa płyną leniwie po niebie. Nie, u mnie wszystko w porządku, czuję się po prostu lekko. Pomimo zakwasów wrzynających się w mięśnie i cery w coraz gorszym stanie, jest mi dobrze. Ciekawe na jak długo. xD
Jak raz nie chciało mi się iść na podwórko z jedną parą kolczyków, żeby je obfocić, więc wycisnęłam wszystkie soki z aparatu i photoscape, żeby to jakoś wyglądało. :)
Oj, długo leżały mi te koraliki. Ciężko było mi cokolwiek dobrać do nich. Udało się to teraz wyłącznie dla tego, że znów kombinowałam z wymienianymi kolczykami. Niestety w takiej wersji kolczyki z tymi koralikami były o wiele za długie. :/



Nie wiem co chce zrobić. Mam tyle rzeczy do pokończenia, bądź zaczęcia, że oszaleję. Muszę stworzyć sobie jakiś plan i punkt po punkcie wykonywać. Tak bardzo chce tworzyć wszystko na raz. ;_; 
Mam nadzieję, że i u was jest tak fajnie jak u mnie. :D 
Całuję;*