Nadal czuję się jak połamaniec, ale najgorsze minęło i nie wróci. :D Ta pogoda jest strasznie zdradziecka. Wychodzisz sobie w sukience na dwór, miło i cieplutko, wtranżalasz loda, a tu nagle jak zawieje arktycznym chłodem i choroba gotowa. :/
Nie potrafię zrobić sobie zdjęcia. Nie miał mi kto zrobić, a teraz bluzka jest w praniu. Zasadniczo ją powinnam pokazać na początku, bo ją robiłam jako pierwszą. Jedno serduszko mi się rozmyło. Użyłam za dużo wody na nie. Reszta nie wygląda źle. Nawet jeślibym spaprała robotę to i tak topu szkoda mi by nie było, a tak mam nowy ciuch. :D

Zaraz idę produkować motylki na ścianę, potem muszę ponaprawiać parę biżuterii, a później może w końcu dosiądę się do modeliny. Od dłuższego czasu nic a nic nie stworzyłam. To męczące. :<
Klik znaczniki.
Całuję ;*