Mam w gardle kilo gwoździ, a w głowie krasnoludki z kilofami. Żadne tabletki nie wytrzymują dłużej niż półgodziny, a potem wszystko wraca dwa razy silniej. Chyba spróbuję przespać dzisiejszy dzień, bo nawet skutkot klawiatury wywołuje atak krasnali. Oby to nic poważnego, bo słyszałam o szalejącej anginie. Heloł, byłam cały rok szkolny zdrowa i niby miałoby mnie w wakacje rozłożyć? Dziękuję za takie coś. ._.
Obecny tu książkowy potwór jest kuzynem znanego wam wszystkim ciasteczkowego potwora.Na szczęście udało mi się go przyuczyć do niezjadania książek, których jeszcze nie przeczytałam. Aktualnie zakłada on "wojna runów". Książkę, którą dorwałam na targu taniej książki w Mrzeżynie.
To co zakłada na zdjęciu to najbardziej poryta książka ever. Wiecie jaka?

Zauważyłam, że liczba obserwatorów przekroczyła 200. W końcu po dwóch latach. Hmm, tak jest jak się zaraz na początku nie prowadzi akcji "obs za obs", żeby sobie podbić licznik. ;)
Dziękuję wszystkim nowym osobą. Mam nadzieję, że się wam tu spodoba i będziecie na stałe. :D
Klik znaczniki.
Całuję ;*